PO CO MI TRENER PERSONALNY? Dla tych, którzy zaczynają od każdego poniedziałku...

PO CO MI TRENER PERSONALNY? Dla tych, którzy zaczynają od każdego poniedziałku ;)

2 1117
trener personalny

Kilka miesięcy temu założyłam na blogu nową zakładkę „FIT MAMA”. Było o zdrowych śniadaniach, pożegnaniu pulpeta i o tym, że mam dość nadprogramowych kilogramów. Było o tym jaka to jestem teraz zmotywowana do działania, że ćwiczę z Ewką i zajadam się sałatą na śniadanie i kolację. Ba! Zamiast schudnąć przynajmniej 5 kg o jakieś 500 zł schudł mój portfel. Bo potrzebowałam maty do treningów, nowego stanika sportowego, butów, no i oczywiście jak mam zacząć się ruszać jeśli nie mam dzienniczka treningów? Kupiłam wszystko. Nie schudłam wcale! Mimo wszystko nadal zastanawiałam się na co komu taki trener personalny.

Zakładka umarła śmiercią naturalną… Najpierw pojawiła się arytmia serca, a później rak piersi. Przez kilka ostatnich miesięcy przeszłam dwie operacje, radioterapię i wydawało mi się, że do końca życia będę skazana na spokojny, oszczędny tryb życia. Nie przeszkadzało mi to oczywiście w delektowaniu się kolejnym “Bajecznym” czy lodami z bitą śmietaną… Przecież nie będę sobie odmawiać 😉 Raz się żyje! Hej!

Przyszła wiosna i pierwszy raz od dawna pomyślałam, że bardzo brakuje mi jazdy na rowerze. Pierwsze kilometry pokonywałam ciągnąc się jak ślimak za moim Sławkiem i Maćkiem. Próba dogonienia ich kończyła się zadyszką, płonącymi policzkami i myślą „chyba za moment zwrócę śniadanie” 😉 Po kilku wycieczkach w plener moja kondycja była ciut lepsza i cieszyłam się, że mogę robić to, co kiedyś. Wiatr we włosach, wielki dzwonek „Dziewczyny na szosach” i mata SKIP HOP, żeby chwilę odpocząć nad brzegiem jeziora.

Jakiś czas temu spotkałam się z przyjaciółkami na kawę. Dwie z nich opowiadały o tym, że ćwiczą z trenerem personalnym i obie były bardzo zadowolone z rezultatów. 

Hmmm…. Szczerze? Byłam na siłowni kilka razy i nigdy mi się taka forma ruchu nie podobała. Wszystkie maszyny wydawały się ziać ogniem, miliard guziczków jakbym trafiła do pasmanterii i te wszystkie laski… Wyglądam przy nich jak baleron… Tak o sobie myślałam. Na siłowni czułam się zagubiona, nieporadna i ociężała. Jednak dzięki namowom koleżanek zaczęłam rozważać takie treningi z kimś, kto będzie mnie motywował, mówił co mam robić, a czego nie.

PIERWSZY TRENING Z TRENEREM PERSONALNYM

Wiedziałam, że będzie ciężko i nie myliłam się. Jeszcze gorzej było przez kolejne trzy dni, kiedy kilkumiesięczny brak ruchu dał o sobie znać. I to wszystko po tym jak to ujął Darek „delikatnym treningu. Takim żebym się troszkę rozruszała, ale nie przesadziła” 😉 OK! Przyznaję się bez bicia, że czułam z trzy razy jak moja głowa płonie żywcem, a sportowy stanik wyglądał jakby wpadł do jeziora. Bleeee…..

Sorry! Ale to nie jest #instażycie ani #beautystyle, tylko te prawdziwe, gdzie kobiety nie leżą w łóżku z pięknym makijażem otoczone rozrzuconymi wokół płatkami róż i nie jedzą na śniadanie puddingu chia z malinami i borówkami (chociaż w sumie zdarza mi się go faktycznie jadać ;)). To życie z kanapką z serem żółtym, jajecznicą i górką nieposkładanego prania czekającego na matkę z żelazkiem w dłoni. Żeby nie było… Przyznaję, że uwielbiam Instagram i te piękne zdjęcia, ale nie mylę ich z rzeczywistością…

A rzeczywistość jest taka, że po pierwszym treningu czułam się jak ostatnia fajtłąpa, ale za to szczęśliwa fajtłapa.

PO CO MI TRENER PERSONALNY?

Okazało się, że siłownia jest jednak fajna jeśli masz obok siebie kogoś, kto mówi Ci ile czego masz zrobić i nie ma mowy, że powiem, że już mi się nie chce, albo że nie dam rady. Okazało się, że te wszystkie urządzenia są proste jak konstrukcja cepa kiedy ktoś obok wszystko włączy, pokaże, poprowadzi za rączkę. Okazuje się, że mogę więcej, potrafię bardziej i dam radę iść pod górę 15 minut, chociaż po 5 myślałam, że zejdę z tego świata.

Trener personalny motywuje, dodaje Ci sił i tłumaczy jak krowie na rowie co masz robić. Poprawia ułożenie rąk, nóg, jest obok kiedy ze zmęczenia potykasz się o steper 😉 Ile razy mówiłaś sobie, że zaczniesz ćwiczyć od jutra i jedyne co ćwiczyłaś to biceps podczas podnoszenia kubka kawy. Ile razy kupiłaś karnet, by nigdy nie wykorzystać go do końca. Dzisiaj nie pójdę, bo jestem zbyt zmęczona, dzisiaj boli mnie głowa -oj! Chyba coś mnie rozkłada. A we wtorek pójdę na pewno. Ale zadzwoniła koleżanka i poszłam z nią na pizzę i piwo.

Nie zliczę ile razy próbowałam zacząć ćwiczyć. Nie przypomnę sobie ile razy zaczynałam, by po miesiącu, dwóch się poddać. Ale kiedy wiesz, że ktoś na tej siłowni na Ciebie czeka, że ma przygotowany pod Ciebie plan, to nie masz wyjścia. Ba! Czujesz, że Ci się bardziej chce.

Dobry trener personalny każe Ci ważyć się raz w tygodniu, mierzyć co jakiś czas uda, brzuch i inne fałdy wstydu, zapyta o choroby, ograniczenia. Darek wie, że nie mogę zbytnio obciążać lewej ręki, bo miałam wycięty węzeł chłonny, co grozi obrzękiem limfatycznym. Ćwiczenia dobiera tak, żeby tę rękę jak najbardziej oszczędzać. Dzięki temu ja mam poczucie bezpieczeństwa, wiem, że nie stanie mi się krzywda. Trener personalny powie co jeść, a z czego zrezygnować. Dobry trener po kilku treningach wyłapie Twoje słabe strony, pomoże Ci się z nimi uporać i doceni.

Kiedyś myślałam, że siłownia to nuda, dziś wiem, że nie miałam racji. Każdy trening wygląda zupełnie inaczej, a jak pogoda sprzyja umawiamy się na ćwiczenia w plenerze.

Kiedy po treningu słyszę z ust Darka, że jest ze mnie zadowolony, że dałam czadu, to czuję się z siebie dumna.

I chociaż wiem, że przede mną masa pracy, chociaż wciąż chwieję się przy wykrokach, a podczas przysiadów wyglądam jak nawalona baba, chociaż nie kupiłam jeszcze butów z trzema paskami i moje koszulki i spodenki nie pochodzą z najnowszej kolekcji, to cieszę się na każdy kolejny trening.

Jeżeli mieszkacie w Olsztynie lub jego okolicach, to ja z czystym sumieniem polecam Wam mojego trenera. Poniżej podaję wszystkie dane, które umożliwią Wam z nim kontakt. 

MÓJ TRENER PERSONALNY TO:

Dariusz Dziarmaga

Tel. 501 768 970

Mail: darek.dziarmaga1@o2.pl

Fanpage: TUTAJ

Instagram: TUTAJ

Napiszcie koniecznie jakie Wy miałyście doświadczenia związane z trenerem personalnym i czy chcecie więcej wpisów z moimi postępami, przepisami i ogólnie zdrowym stylem życia. Te z Was, które kochają moje wpisy książkowe i zabawkowe nie muszą się obawiać – ta tematyka nadal będzie główną na moim blogu.

P.S. Przy okazji zobaczcie poniżej jaki mam piękny widok z siłowni <3

 

ZAPRASZAM WAS DO ŚLEDZENIA MNIE NA FACEBOOKU I INSTAGRAMIE

Facebook CoverBaby
Instagram CoverBaby

2 Komentowane

Zostaw odpowiedź