Jak zachęcić dziecko do malowania

Jak zachęcić dziecko do malowania

4 1502

Jeśli zastanawiasz się jak zachęcić dziecko do malowania, to możemy sobie przybić piątkę 😉 Ja na mojego malucha znalazłam sposób, który może zadziała i u Ciebie? Warto spróbować.

Mój brzuch jeszcze nie był nawet lekko zaokrąglony, a już miałam jasną i klarowną wizję macierzyństwa. Oczami wyobraźni widziałam jak leżymy na dywanie i wspólnie kolorujemy, jak w skupieniu układamy puzzle, popijając ciepłe kakao, jak chichoczemy grając w „Grzybobranie”. Zawsze był ze mnie naiwniak…

Rzeczywistość nieco mnie zaskoczyła 😉 Okazało się, że mój syn nie przepada za kredkami, puzzle pokochał dopiero gdy skończył 5 lat, a kakao zdecydowanie nie da się wpisać na listę ulubieńców. Co innego woda czy zbożowa kawa z mleczkiem…. Kakao? „Mamo! Możesz sobie wypić.” 

W planszówki gramy często, ale nie spodziewałam się, że oprócz świetnej zabawy będzie to również kałuża wylanych łez kiedy się okaże, że ja i Pan Tata mamy więcej maślaków w koszyczkach niż nasz Maciek.

Od pierwszych dni bycia mamą wiedziałam, że z niczym nie będę się spieszyć. Nie spieszyłam się z odstawieniem piersi, nie martwił mnie fakt, że nie możemy pozbyć się pieluszki tak szybko jak sąsiadka i nie wyrywam sobie włosów tylko dlatego, że Maciek w głębokim poważaniu ma naukę literek. Podobnie mamy z malowaniem. Zakładam, że nie każdy musi być Picassem i nie dramatyzuję, kiedy oglądam piękne prace dziewczynek z Maćka grupy w przedszkolu. Dla mnie te jego kuliste twory są cudne.

Jednak…

Nie byłabym sobą gdybym nie próbowała go co jakiś czas do aktywności plastycznych zachęcić. Zdaję sobie sprawę jak doskonale wpływa na rozwój dziecka całe to pochylanie się nad plamą farby, wyklejanie i cięcie nożyczkami. Świetnie sprawdziły się u nas różne zestawy kreatywne, jak ten do malowania palcami czy pirackie mozaiki.

JAK ZACHĘCIĆ DZIECKO DO MALOWANIA?

Mówi się, że jeśli dziecko odpowiednio wcześnie dostanie do łapki kredkę, to nie ma opcji żeby nie chciało przelewać na kartkę emocji, tego co widzi, wytworów wyobraźni. Młody pierwsze kredki dostał kiedy miał kilka miesięcy. Siadałam z nim wtedy na podłodze i kreśliłam biedroneczki, robaczki, słoneczka i inne tęcze. On chętnie się do zabawy przyłączał, ale kiedy miał 3 lata, nagle malowanie mu zbrzydło.

 

Ostatnio w sklepie plastycznym kupiłam kilka ogromnych brystoli, wałeczek do malowania farbami (hicior!!!! podobny do naszego TUTAJ), baaaardzo grube pędzle, płótna, druciki kreatywne i pomponiki. Wszystko to podarowałam młodemu, dokładając ciastolinę, farby w tubkach i naklejki. Jak szaleć to szaleć 😉

 

Ponieważ w planach nie miałam tego wpisu, zrobiłam tylko kilka słabych zdjęć komórką (wybaczcie :)), ale… Pierwszy raz widziałam w młodym taką pasję tworzenia. Wałkowaliśmy zaciekle kartkę czarną farbą, żeby później patyczkiem do szaszłyków wydrapywać w tym czarnym tle wzory. Bawiliśmy się w łączenie kolorów (setny raz w jego życiu, jednak tym razem z ogromnym zapałem), wcieraliśmy ciastolinę w brystol i mieszaliśmy ją z farbami. Kreśliliśmy wzory pędzlami, stawialiśmy stemple pomponikami i malowaliśmy drucikami kreatywnymi. Zrobiliśmy w domu totalną demolkę (następnym razem nie omieszkam rozłożyć pod spód folii malarskiej), młody pomalował w kilku miejscach dywan farbami, ale było warto.

Następnego dnia rano zapytał czy mam  jeszcze taki wielki papier, bo on chce tworzyć nowe dzieło!!!

I chociaż daleko nam do malowania uroczych domków, piesków i krówek, to jednak czuję, że zrobiliśmy jakiś milowy krok. Przełamaliśmy niechęć do farbek i kredek i może nawet za chwilkę spróbujemy wrócić do kolorowania?

Nie jestem ekspertem, jeśli jednak nie zanotowałaś u dziecka fascynacji kredką:

  • Przede wszystkim nie zamartwiaj się tym, że Twoje dziecko nie przepada za malowaniem. Serio! Nie każdy to lubi. Wyłącz też wyrzuty sumienia, że może za mało czasu poświęcałaś na wspólne zabawy i rozbudzanie w dziecku twórcy z pasją. Ale…. 😉
  • Zachęcaj. Co jakiś czas spróbuj podsunąć pod nos białą kartkę i zestaw pędzli albo właśnie jakiś ciekawy zestaw kreatywny czy kolorowankę z ulubioną bajkową postacią
  • Nie zmuszaj. Tekst typu „Pomaluj to włączymy bajkę” nie sprawi, że dziecko polubi zajęcia plastyczne. Możesz uzyskać efekt przeciwny do zamierzonego. Dziecko będzie kojarzyło malowanie z czymś co trzeba odbębnić, żeby zająć się czymś fajnym
  • Eksperymentuj. Dziecko nie siada chętnie do bloku rysunkowego? Może postaw na większy format. U nas zadziałało. Brystol sprawił cuda, chociaż przyznam, że prób z nim mieliśmy kilka. Teraz coś zaskoczyło 🙂 Kredki świecowe się nie sprawdziły? Może spróbujcie z kamykami (TUTAJ) albo stożkami (TUTAJ)?
  • Pozwól się pobrudzić. Nie ma nic gorszego niż zabawa, przy której ktoś stoi nad tobą i wciąż sprawdza czy nie poplamiłaś bluzki albo nie porysowałaś stolika. Nie popełniaj moich błędów i dobrze przygotuj miejsce pracy. Wystarczy położyć pod spód folię malarską i założyć ubranie, którego nie będzie nam w razie wu szkoda
  • Zaskakuj. Ostatnio przyniosłam z ogródka miskę śniegu i zaproponowałam malowanie po nim farbkami. Maciek był zachwycony. A może zrobicie z kartonu domek albo czołg, a potem go ozdobicie?
  • Jeśli nic nie zadziała, pozostaje Ci czekać. Może kiedyś niechęć do tworzenia minie, a może nie.

CO JESZCZE MOŻESZ SPRAWDZIĆ?

Jak napisałam we wstępie nie jestem ekspertem. Jakiś czas temu postanowiliśmy wybrać się z młodym do specjalistki od integracji sensorycznej. Orzekła, że M. ma delikatne zaburzenia czucia głębokiego (wyjaśniło się skąd nienawiść do skarpetek – stópek i rękawków 3/4 ;)). Prawidłowe utrzymanie narzędzia pisarskiego sprawia mu po prostu trudność, co przekłada się na niechęć do malowania. Dostaliśmy cały spis fajnych zabaw, które mają poprawić u Maćka czucie głębokie. I wiecie co? To chyba zaczyna działać. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak ćwiczymy rączkę i nie tylko dajcie znać 🙂 Może przygotuję na ten temat oddzielny wpis.

Chętnie się dowiem jakie są Wasze sposoby na zachęcanie maluchów do aktywności plastycznych. Może macie jakieś ulubione zabawy, którymi chcecie się ze mną podzielić? Jak zachęcić dziecko do malowania? Piszcie…

Na dzisiaj to już wszystko. Już niedługo kolejny post z cyklu Dziecięce Pasje. Jeśli nie chcesz go przegapić śmigaj na mój fanpage na Facebooku lub Instagram – znajdziesz tam informacje o nowych wpisach, zdjęcia, których nie publikuję na blogu i kawałeczek naszego życia.

4 Komentowane

  1. Czasem mam wrażenie, że nasi synowie to bracia 😀 u nas też było długie karmienie, późne (nawet ardzo późne) odpieluchowanie i wreszcie totalna niechęć do twórczości plastycznej (dopiero w piątym roku życia pozbył się chwytu mlotkowego). Tak jak Ty, odpuściłam, ale poczytałam trochę i zachęcałam – u nas podstawa okazało się wybieranie porządnych, wyraźnie koloryzujących artykułów plastycznych. Nie bylejakie kredki, tylko miękkie kredki bambino z glinką, przy których bez większego wysiłku widać kolor. Nie cienki długopis czy ołówek, ale np łączenie kropek grubym pisakiem. I dużo farb właśnie. Grubsze pędzelki. Dużo atrakcyjnych, świecących, mieniących materiałów. Pomaga też wspólne malowanie. Ja tworzę z jednej strony, on z drugiej. Malujemy kamienie, bierzemy kredę na chodnik. Trzeba się trochę postarać. Kolorowanek nie lubi. I tak robi jakieś minimum przedszkolne, więc nie jest źle, ale w domu już go do tego nie zmuszam. Cieszę się nawet, że może nie często, ale bywa kreatywnie. To znacznie lepsze niż …”nie wychodz poza linię”, które przyniósł z przedszkola. Fajne te nasze chłopaki. P.S. Mój też gardzi kakao, woli zbozowke że spienionym mlekiem 😉

Zostaw odpowiedź