Wakacje z przedszkolakiem. Mamo, nudzę się… #1

Wakacje z przedszkolakiem. Mamo, nudzę się… #1

7 7316

Ogromnie trudno znaleźć mi ostatnio czas na blogowanie. Wakacje. Czas, kiedy dziecko jest przy mnie 24 na dobę, czas wspólnych poranków i śniadań w piżamach o nieprzyzwoitej porze. Wycieczki, wyjazdy, przygody i wieczorne padanie na twarz. Dosłownie!

Zmęczeni wodą, słońcem (nareszcie!) i świeżym powietrzem, śnimy o dalekich podróżach (ja), czołgach (młody) i o czasie tylko dla siebie (tata :)), by o świcie wszystko zaczynało się od początku.

W tym miesiącu odwiedziliśmy Jastrzębią Górę i Chałupy, a ostatni tydzień spędziliśmy na Mazurach. Dopiero co wróciliśmy do domu i poddaliśmy się totalnie praniu, sprzątaniu, a już szykujemy się do jutrzejszego wyjazdu do Trójmiasta. Chwilo trwaj…

Ponieważ wolnego czasu mam jak na lekarstwo (domyślam się, że Ty również nie spędzasz wakacji pochylona nad monitorem), postanowiłam od czasu do czasu wrzucić post, w którym pokażę Wam, co robimy tego lata. W co się bawimy, jakie lektury pochłaniamy i czym ostatnio jara się nasz pięciolatek.

Jeśli uznasz, że pomysł jest zacny, daj znać. Odezwij się, udostępnij, kliknij „lubię to”… Cokolwiek, co da mi znać, że jesteś i czekasz na więcej :* Zmobilizuj matkę do robienia tych wszystkich zdjęć 😉

PLAŻA

Mieszkamy nad jeziorami, nic więc dziwnego, że latem staramy się z nich korzystać na maxa. Na plaży spędzamy sporo czasu, a nasze dziecko jest z tego powodu niezmiernie zadowolone 😉

Odkryciem lata są dla nas foremki do piasku marki Hape (poza czerwonym zamkiem). Wieża Eiffla, Wielki Mur Chiński, Tadź Mahal czy Krzywa Wieża – wszystko na wyciągnięcie ręki. Młody najbardziej upodobał sobie Wielki Mur, który zresztą przyciąga do nas wszystkie maluchy z plaży.

Nasze foremki znajdziesz TUTAJ

POSZUKIWACZ SKARBÓW

Jedna z ulubionych zabaw Maćka. Bierzemy wiaderko, lupę, czasami lornetkę i wybieramy się na poszukiwanie skarbów. Najczęściej udajemy się do pobliskiego lasu, ponieważ jednak Maciek miał przez 3 dni stan podgorączkowy, a w domu świrował na maxa, spędziliśmy miłą godzinę (za przyzwoleniem pediatry :)) na przeglądzie naszego ogrodu. Zobaczcie co znaleźliśmy…

ROBIENIE ZDJĘĆ

Jednym z atrybutów większości blogerów jest aparat fotograficzny. Ponieważ Maciek chce robić wszystko to co tata i mama, na czwarte urodziny dostał swój aparat fotograficzny. Cel osiągnięty! Mój Nikon jest bezpieczny, a młody szkoli się w kadrowaniu świata… Coraz częściej na jego zdjęciach można dostrzec całe twarze, a nie tylko dziurki w nosie lub jedno oko.

Nasz aparat TUTAJ

DOMEK NA BALKONIE

Jedno z najfajniejszych i najżywszych wspomnień mojego dzieciństwa. Wraz z koleżankami wynosiłyśmy z domu (ku uciesze naszych matek ;)) koce i klamerki do bielizny. Upinałyśmy to wszystko pod balkonem w bloku z wielkiej płyty i miałyśmy najlepszy dom na świecie. Dziś mój maluch prosi o budowanie fortecy z krzeseł, rozstawianie prawdziwego namiotu w ogrodzie, a od czasu do czasu wystarczy mu zwykła kapa zarzucona na sznurki do prania i jest niezły ubaw 🙂

Warcaby – ostatnia miłość młodego (chociaż gra w nie totalnie po swojemu ;)).

PLANSZÓWKA

Jeśli zaglądasz tutaj częściej niż raz na jakiś czas, to wiesz, że nasze wakacje nie mogą się obejść bez planszówek. Mamy na nie teraz więcej czasu i bardzo mnie to cieszy. Lipcowy hicior to „Trzy małe świnki” marki Granna.

Jest wilk, są trzy świnki i trzy domki. Jeśli wilk jest na planszy, świnki muszą schować się w domkach. Jeśli wilka nie ma, domki należy ustawiać tak, żeby świnki były na zewnątrz. Do gry dołączono książeczkę z zadaniami i obrazkową wersję bajki o Trzech Świnkach.

Pamiętacie grę „Czerwony Kapturek” (KLIK)? To gra stworzona na podobnych zasadach – ćwiczy logiczne myślenie i pozwala matce poleżeć w spokoju przez 20 minut…

Trzy małe świnki – TUTAJ

SZABLONY

Czas płynie, a młody jak nie kochał ślęczenia z kredką w dłoni, tak nadal nie jest to zbyt częsty widok w naszym domu. Ale, ale… Jeszcze nie wszystko stracone 😉 Ostatnio jakby chętniej sięgał po flamastry, farby i czyste kartki z bloku. A kiedy w jego ręce wpadną szablony, to mogę spokojnie przeczytać przynajmniej jeden rozdział wakacyjnej powieści.

ZRÓB Z DZIECKIEM KSIĄŻKĘ

Młody Paskownicę wymyślił z dwa miesiące temu. Co jakiś czas opowiadał mi o tym, co ona lubi robić, a co ją wkurza. Jakie smaki preferuje, a co jest dla niej obrzydliwe. Mówił, że Paskownica lubi skakać na trampolinie, uwielbia wysoko skakać po łóżku i kocha taplać się w kałużach. Nie cierpi tortów i winogron.

Gdyby nie jej odmienny wygląd, pomyślałabym, że ta Paskownica to wypisz, wymaluj mój własny syn 🙂

Kiedy tak opowiadał o tej Paskownicy, ja strona po stronie zaczęłam mu przygotowywać książeczkę. I wiecie co? Uwielbia ją. Pokazuje każdemu, kto tylko przestąpi próg domu i zabiera ją na nasze wakacyjne wojaże…

KREATYWNA KSIĄŻKA Z NAKLEJKAMI

Ostatnio młody wziął się za prace nad trzecią częścią książeczek z serii „Akademia inteligentnego malucha”. To książka z dziesiątkami naklejek, która ma nie tylko bawić, ale również uczyć. U-WIEL-BIA-MY je! Dwie wcześniejsze pokazywałam Wam TUTAJ.

PROJEKTOR I POWRÓT DO LAT 80

Pamiętacie je? Projektor Ania, który mamy do dzisiaj (na klisze) i drugi – Diapol – na slajdy. Dla mnie to powrót do dzieciństwa i magia w czystej postaci. Mój młody często prosi o bajki z projektora zamiast tradycyjnego czytania książki przed snem. I czytamy. Wytężam wzrok, próbując odczytać napisy na troszkę zniszczonej już kliszy, a młody z rozmarzeniem gapi się w ścianę i kurz unoszący się w świetle żarówki.

Polecam!

CZYTAMY

Pamiętacie pierwszą część tych książeczek? Jeśli nie, zajrzyjcie tutaj → KLIK. Dwie kolejne niczym nie ustępują tej o Diplodoku i Maciek co kilka dni prosi o ich przeczytanie.

Fajne 🙂

CZOŁGI, ŻOŁNIERZYKI I WOJNA

Pięć lat to niełatwy wiek dla rodzica. Musi pogodzić się z faktem, że leczenie misia nie będzie już tak atrakcyjne jak na przykład rozgniatanie żołnierzyków czołgiem, strzelanina z kolegami czy udawanie, że jest się saperem.

Spokojnie! Rozmawiałam na ten temat z psychologiem. Czy taka fascynacja wojskiem jest u chłopca naturalna? Jest! Przejdzie, minie, odejdzie w zapomnienie…

Na dzisiaj tyle. Skupieni na kolejnych wyjazdach momenty w domu wyciskamy jak cytrynę. Lato upływa zbyt szybko, a planów mamy jeszcze co niemiara… Oby nam się wszystko udało.

Pamiętaj, że jeśli nie chcesz żebym zniknęła z Twojego Facebooka, to musisz klikać, że lubisz, kochasz i chcesz więcej 😉 Inaczej przepadnę, zginę i zostanę zastąpiona zdjęciami kotów i niedojedzonego sushi.

Serio :*

7 Komentowane

  1. Uspokoiłaś mnie z tą fascynacją wojskiem, mój pięciolatek też ostatnio jest komandosem i biega z karabinem po ogrodzie aparat godny uwagi bo mój telefon wiecznie się zawiesza od nadmiaru zdjęć jak syn się do niego dorwie pozdrawiam i dalszych ciekawych podróży

  2. Jak u mało kogo, Wasze propozycje pokrywają się idealnie z naszymi potrzebami. Obiecałam sobie na następne wakacje mieć lupę, mur chiński i krzywą wieżę. W planach na jesień książeczki z naklejkami i szablony (u nas też „uczulenie” na kredki i jeszcze chwyt młotkowy). Aparat byłby marzeniem na 5 urodziny. Muszę o nim więcej poczytać.

  3. Ja również staje na głowię i wymyślam by dziewczynki nie wołały nuuudzę się 😉 Choć sprawę mam trochę utrudnioną bo jedna z nogą w gipsie 🙁 więc wszelkie wycieczki i brudne zabawy musimy przełożyć na inną porę. To, że są dwie to jednak strasznie pomaga bo sporo czasu zajmują się sobą. Namiot- baza to też u nas jedna z ulubionych zabaw … tylko, że stół w jadalni zmienił swoje przeznaczenie.

Zostaw odpowiedź