Urodzinowy prezent pięciolatka, który zapewnił mi wolny dzień

Urodzinowy prezent pięciolatka, który zapewnił mi wolny dzień

3 37237

We wtorek mój „maluszek” skończył 5 lat! O poranku, gdy wypiłam pierwszy łyk kawy, a w moim mózgu wszystkie szufladki zaczęły wskakiwać na odpowiednie miejsca, odciągając myśli od marzeń sennych, dotarło to do mnie z całą mocą. Tak naprawdę wstrząsnęło mną bardziej niż byłam gotowa przyznać…

Jak to pięć? Czy to nie wczoraj wszyscy na porodówce zachwycali się jego długimi włosami? Przecież dopiero co miziałam maleńkie stópki i pochylając się nad łóżeczkiem śpiewałam „aaa…. kotki dwa”. Tak niedawno zastanawiałam się, czy się do diabła jeszcze kiedyś wyśpię i czy odzyskam piersi, które na dłuższy czas stały się barem mlecznym i najlepszą przytulanką w jednym. A teraz? Teraz tłumaczę czym są neurony i niemal każdego dnia dzielnie znoszę pretensje, że znowu nie pozwalam pobawić się na tablecie. Uczę grać w warcaby i tego, czym się różni biegun północny od południowego. Jeszcze jedno synu! Nie mówi się baby, tylko kobiety.

Dziewięciomiesięczna ciąża wydaje się nie mieć końca. Ostatnie dni ciągną się jak „krówki”, które przy okazji pochłaniasz dodając sobie jeszcze 2 kg (przecież wiadomo, że i tak po ciąży schudniesz, a w najgorszym wypadku pójdzie w ten mleczny bufet ;)). Później dziecko jest maleńkie, bardzo małe, małe, aż któregoś dnia budzisz się i… BACH! Ma pięć lat! Ale jak to? Przecież ja nadal taka piękna i młoda, a on… Zastanawiasz się jak mogłaś przeoczyć fakt, że jego koszulki zajmują połowę drucika na suszarce, a kiedy jesteś w centrum handlowym, on biegnie do łazienki Z KOLEGAMI!!!! Bez ciebie! Pozamiatane.

No i jeszcze te kilka kilogramów nadwagi… Chyba jakoś głupio jest zwalać je na ciążę 😉

Wzięłam kolejny łyk kawy. Jakoś udało mi się to wszystko poukładać (wiesz, że ok – on rośnie jak na drożdżach, ale ja przecież w ogóle się nie zmieniam) i pomyślałam, że czas na ostatnią z urodzinowych niespodzianek. Taką, którą zostawiłam na magiczną datę, 1 sierpnia, bo przyjęcie urodzinowe odbyło się kilka dni wcześniej.

Nie spodziewałam się, że zamówiony przeze mnie gadżet sprawi, że będę mogła przez pół dnia zajmować się blogiem i domem, a przez kolejne pół popijać z mężem w ogrodzie mrożoną herbatę, przerywając jedynie zabawę dziecka, by zjadł kolejno obiad, podwieczorek i kolację. Nie pamiętam już kiedy dostałam od losu tyle czasu dla siebie.

PRZYSSAWKI POP’EMZ

Przyssawki Pop’emz marki Fat Brain Toys wypatrzyłam już dawno na Allegro (musisz wiedzieć, że kupuję tam właściwie wszystko ;)). Postanowiłam, że będzie to jeden z urodzinowych prezentów młodego. Tak jak myślałam, radość była ogromna.

Maciek od rana zabrał się do „pracy”. Na pierwszy ogień w ruch poszły szyby. Przyssawki co jakiś czas się odklejały, wywołując czarną rozpacz i lament. Na szczęście szybciutko znalazłam informację, że aby Pop’emz trzymały się szyby przez dłuższy czas, należy je przemyć wodą z mydłem. Bingo!

Teraz poza tym, że młody miał rewelacyjną zabawę układając swoje schody, węże i monster trucki, to jeszcze średnio co godzinę udawał się do łazienki by „wykąpać” kolorowe piksele. Do wieczora małe przyssawki były wszędzie. Na oknach, lustrach, lodówce. Towarzyszyły młodemu podczas dłuuuugiej kąpieli, część z nich znalazłam w ukochanej zielonej śmieciarce, inne tworzyły kolorowe, podłogowe tory dla resoraków. Istne szaleństwo…

W pudełku znajdziecie dokładnie 252 przyssawki w sześciu kolorach. Są wykonane z bardzo miękkiego, bezpiecznego silikonu. Poza samą zabawą, pop’emz pobudzają kreatywność, świetnie ćwiczą koordynację ręka – oko, usprawniają niezwykle ważną dla nas motorykę małą i co najważniejsze – jest to doskonała zabawka dla mojego syna, który ma delikatne zaburzenia czucia głębokiego (integracja sensoryczna).

Staram się kupować jak najmniej zabawek, które są na tak zwaną chwilę. Z przyssawek młody czerpie korzyści teraz, ale podejrzewam, że i jako sześcio czy siedmiolatek chętnie będzie się nimi bawił. Widzę zachwyt starszych kolegów, którzy młodego odwiedzają. Dzisiaj wpadł do nas sąsiad i bawili się przyssawkami przez równą godzinę. Godzinę bez karabinów, transformersów i bitwy winogronowej w ogrodzie. W takiej sytuacji matkom pozostaje jedno. Zaparzyć kawę, ukroić tartę cytrynową i oddać się sąsiedzkim pogaduszkom. Chwilo trwaj…

Nasze przyssawki kupiliśmy TUTAJ.

Pamiętaj, że jeśli nie chcesz żebym zniknęła z Twojego Facebooka, to musisz klikać, że lubisz, kochasz i chcesz więcej 😉 Inaczej przepadnę, zginę i zostanę zastąpiona zdjęciami kotów i niedojedzonego sushi.

Wpis powstał we współpracy z serwisem Allegro

 

3 Komentowane

  1. Naprawdę rewelacyjna zabawka, nie znałam. Synek widać, że pomału zmienia się w takiego chłopczyka a nie jest już maluszkiem. Mam córeczkę w tym samym wieku i też jakoś ostatnio tak bardzo dorosla.
    Mam pytanie skąd bluzeczka i spodenki? Piękny komplecik.

    • Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka z miesięcznym niemowlakiem. Od razu mój młody wydał mi się taki „dorosły” 😉 Spodenki to River Island, a koszulkę kupiłam w tk maxx 🙂

Zostaw odpowiedź