W co się bawić z dziećmi w domu? 10 zabaw, których nie...

W co się bawić z dziećmi w domu? 10 zabaw, których nie znałaś lub o nich zapomniałaś

12 56130

Bez mrugnięcia okiem mogę dziś stwierdzić, że stałam się ekspertem w wymyślaniu zabaw dla mojego przedszkolaka. Młody w tym roku spędza w domu o wiele więcej czasu niż w przedszkolu, a zakaz wychodzenia na spacery nie polepsza naszej sytuacji. Wymyślam więc wciąż nowe aktywności, co by dziecko zeszło na chwilę z sufitu i oszczędziło ten kryształowo – plastikowy żyrandol. Jeśli nie wiesz w co się bawić z dziećmi – jesteś w odpowiednim miejscu.

Zanim przejdziesz do najlepszego, bardzo Cię kochany Czytelniku proszę… Jeśli tekst Ci się spodoba, uznasz, że jest przydatny, udostępnij go na swoim Facebooku. Dla Ciebie to 30 sekund, dla mnie możliwość dotarcia do większego grona mam.

Dzięki :*

W CO SIĘ BAWIĆ Z DZIEĆMI ? WSPANIAŁA DZIESIĄTKA !

ZRÓBMY SOBIE GLUTA

Wskażcie przedszkolaka, który nie chciałby stworzyć własnoręcznie prawdziwego gluta czy też śliny groźnego potwora. Tak nazywamy mieszankę płynu do mycia naczyń i skrobi kukurydzianej. Gdzieś wyczytałam, że taka mieszanka w proporcji szklanka skrobi na pół szklanki płynu da nam fajną masę plastyczną. Z masy nic nie wyszło, ale młody był zachwycony tą bliżej nieokreśloną maziają. Do części gluta dodał czerwony barwnik spożywczy i przez pół godziny uśmiech nie schodził z buziaka.

Do takich eksperymentów kupiłam zwykłą ceratę kuchenną, dzięki której nie martwię się o meble czy podłogę 😉 Polecam.

Masa z jogurtu i mąki kukurydzianej

Kolejna masa, którą przygotowaliśmy z małego kubeczka jogurtu (akurat mieliśmy truskawkowy – ważne żeby nie miał kawałków owoców) i 3/4 szklanki mąki kukurydzianej (pewnie lepsza by była skrobia, ale akurat nam się skończyła). Zagniatacie i świetna zabawa gotowa.

PIŁKA FURB

Jezu! Co to jest za piłka! Pokryta gumowymi frędzlami, można ją ściskać, ugniatać, rzucać. Młody oszalał na jej punkcie i właściwie nie ma dnia żebyśmy się nią nie bawili. Pamiętacie jeszcze wpis o naszych 10 ulubionych zabawach z piłką w domu? Nadal się sprawdzają. A Furb polecam z całego serca. Kiedy ją kupiliśmy przeszkadzał mi zapach zabawki więc wykąpałam ją w misce z mydłem 😉 RE-WE-LA-CJA!!!

Do kupienia np. TUTAJ

LAVA LAMP

Robimy ją średnio raz na trzy miesiące, bo w takiej właśnie częstotliwości młody sobie o niej przypomina. Potrzebne składniki zawsze mam w domu, a efekt WOW w oczach czterolatka wart jest zachodu. Do przezroczystej butelki (pojemności ok 0,5 l lub mniejszej) wlej zabarwioną wodę do ok 1/5 wysokości (wcześniej wymieszaj wodę z barwnikiem spożywczym). Następnie dopełnij butelkę olejem do ok. 4/5 wysokości (my używamy oleju rzepakowego ;)). Teraz wystarczy, że pozwolisz szkrabowi do otwartej butelki wrzucić tabletkę musującą (np. wapń lub jakąś multiwitaminę). Obserwujcie niesamowicie piękne zjawisko!

Co mi się bardzo podoba, eksperyment można powtórzyć kilka razy na tej samej butelce wody i oleju. Młody z reguły wrzuca 4-5 tabletek (kolejne tabletki dorzucamy wtedy, kiedy w butelce robi się „spokojnie”).

Ten eksperyment znalazłam wśród innych z zestawu „Eksperymentuj z dzieckiem” – fajna rzecz!

Do kupienia TUTAJ

CIENIE

Jedna z moich ulubionych zabaw z dzieciństwa – dziś wywołuje uśmiech na buzi mojego dziecka. Taka prosta sprawa, a tyle przynosi frajdy. Wystarczy wieczorową porą skierować światło lampy na ścianę i możemy wymyślać cudowne historie, bawić się w teatr lub po prostu uczyć się tworzyć cuda z własnych palców.

Ostatnio Maciek został wyposażony w 2 książki, które bardzo urozmaiciły nasze cieniowe zabawy. „Chińskie cienie” wydane przez Egmont to doskonały przewodnik po takich ręcznych wygibasach. Zapewniam Was, że nie tak łatwo zrobić z dłoni słonia, gęś czy Babę Jagę, ale jest to możliwe. Jest jeszcze druga książeczka – „Teatrzyk cieni”. To fenomenalna wycinanka, z której wytniecie najróżniejsze postaci – biegnący czy idący człowiek, niedźwiedź, rekin i skaczący kot. No mega pomysł.

Co prawda mój mąż jest świadkiem jak klęłam pod nosem wycinając te wszystkie stwory.

Marek Mostowiak pił kawę – ja wycinałam.

Bree Van De Kamp piekła rożki z orzechami – ja wymachiwałam nożyczkami.

Bridget Jones zastanawiała się kto jest ojcem jej nienarodzonego dziecka – ja wydłubywałam cyrklem oczy moim zwierzakom.

Wszystkie te trudy wynagrodził mi słodki uśmiech i błysk w oczach mojego urwisa. Był zachwycony. I to jest właśnie macierzyństwo 😉

MALOWANIE KORKAMI

(o ile pijasz wino matko ;))

Kiedyś, jeszcze przed ślubem, zbieraliśmy z mężem korki od wina. Po co? Nie wiem. Jakaś ułańska fantazja nas poniosła. Leżały sobie w słoju na piwnicznym regale i czekały aż urodzi się młody. Nawet nie wiecie ile zabaw z korkami do wina potrafi wymyślić dzieciak! Patologia jak nic. Tę zabawę wymyśliła matka. Farby, korki i piękne drzewo gotowe. Przyozdabia naszą lodówkę.

WYKLEJANIE PLASTELINĄ

Skoro już jesteśmy przy takich standardach jak farby, zahaczę również o plastelinę. Maciek uwielbia rozcierać ją na kartkach. Pamiętacie takie zabawy ze swojego dzieciństwa?

CIECZ NIENEWTONOWSKA

To dopiero jest frajda! Masa, która po szybkim ściśnięciu jest twarda, by za chwilę przepłynąć między palcami. Świetna zabawa, która jednak wiąże się z małym bałaganem (wolę uprzedzić wrażliwych ;)).

Do miski wsyp szklankę mąki ziemniaczanej i dodaj pół szklanki wody. Wymieszaj i gotowe. Ja dodałam jeszcze barwnik, ale oczywiście nie jest on konieczny.

KREDKI ŚWIECOWE DIY

Nie wiem co mnie podkusiło, żeby robić kredki 😉 To był jeden z tych nudnych dni, gdy dziecko kaszle jak szalone, a mimo tego ma siłę wejść Ci na głowę i na niej zatańczyć. Pomyślałam, że gdzieś w czeluściach Pinteresta widziałam kiedyś pomysł na kredki świecowe DIY. Matka dwa razy nie myśli, tylko działa.

Wiecie co było najlepszego w tej zabawie? Maciek przez ponad godzinę siedział i obierał stare, połamane kredki świecowe z papierków. Serio! Nie mogłam go od tego zajęcia oderwać 😉 Później kredki pocięte w małe kawałki włożyłam do silikonowych foremek (takich na kostki do lodu) i tutaj zaczął się dramat.

Jeśli gdzieś przeczytacie, że należy je wstawić do piekarnika nagrzanego do 200°C – nie wierzcie. Mi po prostu jedna z foremek się stopiła i jeszcze przez kolejny tydzień czułam zapach wosku za każdym razem gdy odpalałam piekarnik 😉

Wystarczy 150°C i 7-10 minut. Kiedy wszystko się ładnie roztopi (kredki, nie foremki :)), odczekajcie ok. pół godziny, aż zastygną. Później wystarczy je wyjąć i macie czaderskie, nowe kredki. U nas tylko serduszka. Pingwiny zdechły…

KOLOROWANKI

Zna je każdy. Jedne dzieci kochają nad życie, inne płaczą na sam widok. Mój raczej należy do tego drugiego gatunku, więc muszę naprawdę wynajdywać cuda by zachęcić go do trzymania kredki w dłoniach (stąd również tworzenie własnych kredek ;)). Chciałam Wam pokazać dwie kolorowanki, które u nas dają radę.

Pierwsza to wielka kolorowanka marki Melissa&Doug. Wersja dla chłopców to oczywiście najróżniejsze pojazdy, dla dziewczynek – księżniczki 😉 Hicior!

Wersja dla chłopców TUTAJ

Wersja dla księżniczek TUTAJ

A! Na zdjęciu genialne kredki żelowe marki Maped TUTAJ

Drugie cudo – Melissa & Doug – kolorowanka Color Blast.

Jeden mazak i kilkanaście stron, które barwią się na piękne kolory. Kiedyś pokazywałam Wam równie cudny produkt – Water Wow → TUTAJ.

To właściwie koniec dzisiejszego przeglądu. Dla zainteresowanych wrzucam jeszcze kilka zdjęć z naszych ostatnich, chorobowych dni…

I jeszcze jeden, i jeszcze raz…

Napracowałam się przy tym poście baaardzo, więc jeśli Ci się podobało, pomóż mi, udostępniając go na Facebooku.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz to serdecznie witam. Mam na imię Gosia i jestem mamą cudownego czterolatka 😉 Jeśli chcesz przeczytać kolejne moje posty, wystarczy, że polubisz mój profil na Facebooku → KLIK :*

A Ciebie Czytelniku powracający ściskam z całych sił i wiesz…
I Love You :*

12 Komentowane

  1. Bardzo kreatywne zabawy dla dziecka. Fajnie było by skorzystać, ale mi ostatnio jakoś nic się nie chce :/. Co to plastyczny styropian :)?

  2. Super pomysły! Musimy spróbować masy jogurtowo-mącznej! Wygląda na zdjęciu jak piasek kinetyczny 😉
    I koniecznie przetestujemy lava lamp – zapowiada się magicznie 🙂
    Zainteresowałam się też Twoimi likami do piłek (bo już dawno miałam coś takiego kupić) i tam gdzie polecasz włochatą piłkę Furb, Gniotek w siatce kosztuje tylko 11,99 zł ( http://www.zeberek.pl/gniotek-do-sciskania-winogrono-siatce-p-5246.html ) a w Twoim linku do innego sklepu ponad 150 zł! Fotki te same, rozmiar i tu i tu 7 cm… skąd ta różnica? Jestem w szoku… Chyba zamówię tą za 11,99 zł i zobaczę co mi przyślą ;-P

  3. Kurcze bardzo fajne macie te zabawy, na pewno coś wykorzystam, bo mój Franek czasami w weekendy się nudzi, a ja nie wiem co mam z nim robić. Jak jest w przedszkolu to całkiem inaczej, bo są dziec, mnóstwo zabawek. Co miesiąc przyjeżdżają też do przedszkola z warsztatami modrejsovy. Teraz tematem zajęć było robienie świec żelowych. Franek zrobił własną na dnie były muszelki i barwiony kwarc. Był bardzo zadowolony z siebie jak dawał mi tą świeczuszkę.

  4. Przybijam piątkę. Ostatnimi czasu również musiałam wytężać wszystkie szare komórki by nie zwariować z chorymi dzieciakami w domu. Fajnie się bawiliście 🙂 A teraz zdrowia życzymy!

  5. Fajnie że tu trafiłam, na pewno wypróbuję masę z jogurtu i mąki bo tej jeszcze nie znamy. Z korków można wyciąć pieczątki. Teraz już będę tu zaglądała 🙂

Zostaw odpowiedź