Co robić z przedszkolakiem? Mamo, nudzę się! #3

Co robić z przedszkolakiem? Mamo, nudzę się! #3

0 5745

Drugi tydzień przedszkola zaczęliśmy z przytupem. W drodze do niego wpadliśmy na moment do Lidla i … spełniliśmy kolejne marzenie syna. Marzenie, które kiełkowało w nim od przeczytania książeczki „Maszyny i pojazdy w mieście” (mogę się założyć, że znacie serię książek Mądra Mysz ;)). Kupiliśmy … dmuchawę i odkurzacz do liści (liściuchów – jak lubi je nazywać młody).

Będzie się dzisiaj działo 🙂


Pamiętacie letni cykl „Wakacje z przedszkolakiem. Mamo, nudzę się…” Z tytułu zakończenia okresu laby i wolnego, seria musi zmienić nazwę, ale ponieważ dwa wpisy, które przygotowałam przyjęliście z wielkim entuzjazmem, postanowiłam od czasu do czasu go kontynuować pod nową nazwą:

„Co robić z przedszkolakiem? Mamo, nudzę się…”

Jak wcześniej, znajdziecie w tych wpisach ciekawe książki, gry, pomysły na kreatywne zabawy, trochę DIY itd. Dziś mam dla Was eksperymenty, planszówkę, która sprawdzi się i u przedszkolaka i u starszych dzieci, 3 książki (w tym jedna do nauki malowania), oraz odrobinę … magii.

EKSPERYMENTY THE PURPLE COW

Ponieważ mój syn od dawna uwielbia eksperymenty wszelakie, a gmeranie w mieszaninie mąki ziemniaczanej z wodą przedkłada nad bajkę w TV czy budowanie z Lego, postanowiłam sprawić mu niespodziankę.

W dwóch metalowych pudełkach, które widzicie na zdjęciach znajduje się wszystko, czego potrzebujemy do przeprowadzenia kilkunastu eksperymentów.

Marka The Purple Cow wypuściła kilka różnych zestawów (w tym Iluzje optyczne i Cuda magnetyczne, na które chyba się skusimy), a ja dzisiaj pokażę Wam dwa z nich.

Zestaw do robienia eksperymentów Purple Cow – Kulki żelowe

Cudo! Zestaw, nad którym siedzieliśmy dwa dni. Młody oszalał na punkcie polimerowych kulek, mieszania kolorów i co 5 minut podbiegał do zalanych wodą żelków, czekając aż te urosną.

W pudełku znajdziecie maleńkie (i większe) kulki, które po wchłonięciu wody same w sobie będą doskonałą zabawką, barwniki, próbówkę, pipetę, łyżeczki, rurkę, z której możecie wykonać kolorową bransoletkę, a także proszek SAP, który jest super chłonnym polimerem.

W instrukcji jest aż 14 dokładnie opisanych eksperymentów. Są też objaśnienia zjawisk, jakie możemy zaobserwować. Starszak dowie się wszystkiego o polimerach, my – z racji wieku Maćka – skupiliśmy się bardziej na zabawie.

Kojarzycie jajka, które zalewa się wodą, by po kilku dniach wykluł się z nich gumiasty dinozaur? Młody zawsze lubił takie cuda i już w wieku 3 lat mówił, że prowadzi badania i obserwacje. Żelowe kulki przebiły wszystko. „Mamo! Te przeźroczyste po włożeniu do kolorowej wody robią się kolorowe!” – WOW!!! Cóż to było za odkrycie. Dla pięciolatka prawdziwa magia.

Woda, która po dodaniu czarodziejskiego proszku staje się galaretowatym tworem? Kolejne wielkie WOW!!!

Podczas tych dwóch dni totalnego szaleństwa odwiedziły nas dzieci mojego brata. Cała trójka co jakiś czas przybiegała do miski wypełnionej kulkami by włożyć do niej dłonie. Dziwne, ale naprawdę fajne uczucie.

Nasz zestaw kupicie TUTAJ, a w outlecie znalazłam eksperymenty w niższej cenie (zestaw ma uszkodzone opakowanie) → OUTLET 

Zestaw do robienia eksperymentów Purple Cow – Laboratorium Kolorów

W drugi zestaw Maciek zaangażował się równie mocno. Laboratorium kolorów jest przeznaczone dla dzieci od 4 roku życia (a według mnie spokojnie można pobawić się już z trzylatkiem).

Cztery eksperymenty związane z kolorami. Na Maćku największe wrażenie zrobiły kolorowe kule lodowe. Trzeba go było podstępem odciągać od zamrażarki, bo nie mógł się doczekać momentu, w którym zawartość kolorowych baloników stanie się twarda niczym kamień 😉 Wykonaliśmy również drugi eksperyment, a mianowicie zabawiliśmy się w mieszanie kolorów.

Dwa eksperymenty – Kolory na mleku oraz Malowanie kolorowym lodem – zostawiliśmy sobie na długie jesienne wieczory. Na razie pudełka schowałam do magicznej szafy, o której wiem tylko ja. Chowam w niej część zabawek młodego i jestem zawsze przygotowana na marudzący dzień lub nudę wywołaną siedzeniem w domu podczas choroby (oby tej jesieni nam dały spokój, czego i Wam życzę :)).

Laboratorium Kolorów znajdziecie TUTAJ

P.S. Jeśli macie ochotę zobaczyć inne dostępne eksperymenty, to znajdziecie je TUTAJ

GRANNA – TEMPO JUNIOR

Pokażę Wam grę, która zostanie z nami zapewne na kilka lat. Gram w nią z pięciolatkiem, ale spokojnie zainteresuje starsze dzieci. W pudełku znajdziecie planszę, dwustronne żetony (z literkami i punktami), a także klepsydrę odmierzającą czas, pionki i 60 kart z różnymi kategoriami.

Jest to jedna z tych gier, w którą można grać na wiele sposobów. Niektóre z nich wymagają znajomości alfabetu i umiejętności podania rzeczy na daną literę (np. w górach na literę „S” – hmmm… sanie? stok?). Maciek nie załapał jeszcze ani liter ani tego, że rower zaczyna się na literę R, dlatego gram z nim w uproszczoną wersję, którą Wam dzisiaj opiszę.

Gra polega na zdobyciu jak największej ilości punktów zanim dotrze się do mety. Każdy gracz ma pół minuty na swój ruch. Czas odmierza klepsydra (w wersji trudniejszej aktywny gracz nie widzi upływu czasu, ale musi zakończyć swój ruch przed jego końcem), która w naszej prostej wersji stoi na widoku. Często też dajemy młodemu fory w postaci 60 sekund na ruch.

Przed swoim ruchem odkrywamy jedną z kart tematycznych. Powiedzmy, że trafiła nam się kategoria „W kuchni”. Przemieszczenie pionka o jedno pole to jedno słowo, które pasuje do naszej karty. Przesuwam więc pionek na kolejne pole i mówię „czajnik”, idę dalej – „lodówka”, jestem na polu z żetonem (w trudniejszej wersji żetony są ułożone literami do góry – muszę podać słowo związane z kuchnią na literę widniejącą na żetonie). W naszej prostszej wersji gry żetony układamy cyferkami do góry i po prostu podajemy kolejne hasło związane z kuchnią. Zagmatwałam?

Gwarantuję, że po pierwszych kilku ruchach wszystko będzie jasne 😉

Czasami wyciągamy same karty i bawimy się w skojarzenia. Losujemy po jednym temacie i podajemy jak najwięcej słów, które nam się z nim kojarzą. Świetna zabawa. Trudno uwierzyć jakie niesamowite skojarzenia może mieć pięciolatek z wakacjami (jazda autem w nocy), znanymi ludźmi (Spiderman ;)) lub czymś, czego można się bać (czarna dziura mamo) …

Polecam 🙂

CZYTAMY – NOWOŚCI NASZEJ KSIĘGARNI

„W POSZUKIWANIU CZERWONEGO SMOKA”

Po ogromnym sukcesie „niebieskiej marchewki” (klik), nie mogliśmy przegapić jej siostry, w której szukamy z uporem maniaka czerwonego smoka. Smoki, jak wieść niesie, kocha praktycznie każdy chłopak – u nas nie jest inaczej. Szczerbatek to jedna z najukochańszych postaci bajkowych Maćka, więc smokowe książki nie mogą się u nas nie sprawdzić.

Czerwony Smok wybiera się w podróż dookoła świata, w poszukiwaniu prawdziwej miłości. Zaczyna od przeczesywania Ameryki Północnej, gdzie natyka się na Godzillę, odwiedza Statuę Wolności i trafia do samego Hollywood. W Europie nasz bohater trafia na Plac Czerwony w Moskwie, spotyka równie czerwonego Czerwonego Kapturka i potwora z Loch Ness. Przemierza kolejne kraje, a nawet królestwo nieba i głębokie oceany. Zatapiamy się w kolejnych wspaniałych i niezwykle szczegółowych ilustracjach, a ja tłumaczę młodemu co te wszystkie wspaniałe sceny mają wspólnego z poszczególnymi kontynentami.

„Z MUCHĄ ŚWIAT ZWIEDZAMY I OPOWIADAMY”

Pewnie część z Was świetnie zna muszkę Fefe z książki „Z muchą na luzie ćwiczymy buzie”. Tym razem Fefe przez przypadek ląduje w wakacyjnej walizce Marty, a my mamy przyjemność przeczytać pisany przez muszkę pamiętnik z podróży. Pamiętnik, w którym oczywiście wszystko jej się poplącze, co będzie dość częstym powodem do wybuchów śmiechu małego czytelnika.

Książka ma zachęcić do tworzenia własnych historii z muchą w tle i muszę Wam powiedzieć, że świetnie się w tej roli sprawdza.

RYSUJEMY

„ALE DRAKA! RYSUJĘ ZWIERZAKA!”

Trzecia i ostatnia zarazem książka jaką Wam dzisiaj pokażę, została chyba stworzona specjalnie dla mnie. Co jak co, ale mistrzem plastyki to ja się na pewno nie urodziłam. Krowa narysowana przeze mnie może równie dobrze uchodzić za konia czy też psa. Ale, ale…. Co było, minęło.

Z tą książką matka potrafi stworzyć prawdziwe dzieła sztuki i wprawić dziedzica w zachwyt. Znajdziecie tutaj niesamowicie proste wskazówki jak narysować nosorożca, żyrafę czy małpę. Cudo dla każdego małego artysty. Książka zawiera również zabawne rymowanki na temat zwierząt.

CZARUJEMY

Goliath Fun Bright Bugz – Magiczne Świetliki

Na sam koniec mam coś fantastycznego. Magiczne świetliki kosztowały jakieś 15 zł i odrobinę mojego czasu, by załapać kilka trików, które znajdziecie w ulotce dołączonej do opakowania. Polecam też obejrzeć sobie jeden z wielu filmików na You Tube, w którym pokazane jest co ze świetlikami można zrobić.

Czekałam aż zrobi się ciemno, żeby oczarować mojego syna. Ogłosiłam, że za chwilę w sypialni rozpocznie się pokaz magii, na który już teraz serdecznie zapraszam. Młody siedział jak na szpilkach…

Żeby sztuczki się udały musi być ciemno. Zakładacie po jednym świetliku na palec, każdy z nich ma guziczek, który po naciśnięciu się zaświeci (musicie go trzymać). Zaczynam od łapania świetlika. Podskakuję wyciągając wysoko rękę i w tym samym momencie zapalam światełko. Trzymam świetlika. Maciek dmucha na moje palce i światełko gaśnie. Zdmuchnął robaczka. Teraz łapię kolejnego i wkładam go sobie do ucha. Przy uchu gaszę światełko i mówię, że wyciągnę go drugim uchem. Przykładam do drugiego ucha drugą rękę, siłuję się, siłuję i… zapalam światełko przy drugim uchu. Możecie z nimi zrobić wszystko. Przerzucać z ręki do ręki, połykać, wkładać do pępka.

Oklaski i podziw w oczach dziecka – gwarantowane.

Pokazy czarodziejskich świetlików robiłam kilka razy. Przy cztero czy pięciolatkach sprawdzają się bezbłędnie. Starsze dzieci domyślają się o co tutaj chodzi 😉 Teraz Maciek już wie, że to nie magia tylko maleńkie lampeczki i chętnie sam próbuje swoich sił w nabieraniu dorosłych.

„Mamo! Zobacz! Złapałem świetlika! Dmuchnij!”

Świetliki do kupienia TUTAJ

Na dzisiaj to już wszystko 🙂 Jeśli wpis się Tobie spodobał będzie mi bardzo miło jeśli go polubisz, skomentujesz lub udostępnisz. 

Zapraszam Cię również na mój fanpage na Facebooku → KLIK

Poprzednie wpisy z cyklu „Mamo, nudzę się” znajdziesz TUTAJ i TUTAJ :*

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź