Pyszne maślane brioszki i książka z którą gotuję

Pyszne maślane brioszki i książka z którą gotuję

1 1184

Od dłuższego czasu pytacie o książki kucharskie z których korzystam. Wszystko zaczęło się od jednego z moich filmików na Instagramie (znajdziecie mnie TUTAJ), w którym opowiadałam o tym, że staram się zmniejszyć ilość dań mięsnych w domu, na korzyść kuchni roślinnej. Zmiany wprowadzam pomału, co by nam wszystkim ta zdrowa kuchnia nie wyszła bokiem 😉 Zaczęłam od wypijania zielonego koktajlu niemal każdego dnia i już widzę pozytywne zmiany (ale o tym kiedy indziej…).

Dzisiaj chciałam się pochwalić tym, że od dwóch miesięcy nie kupiłam ani jednego batonika, ani jednej paczki ciasteczek, ani maleńkiego cukiereczka… Jedyną słodkością, którą wypatrzycie w moim koszyku jest gorzka czekolada (tylko taka która zawiera powyżej 70% miazgi kakaowej). Nie byłabym jednak sobą, gdybym od czasu do czasu nie zapragnęła tego czegoś do kawki.  Bywają takie dni, kiedy słodki smak nie pozwala mi się na niczym skupić, nie pomaga trzynaste mycie zębów (wiecie, że to sposób na odgonienie apetytu na słodycze?) ani spacer wokół osiedla na którym mieszkam. Wiem, że moja silna wola nie jest tak silna jak bym tego chciała, w związku z czym zanim pobiegnę do pobliskiej żabki po Milkę czy inne Kinder Bueno, poskramiam apetyt na cukier czymś co sama upiekę.

Chciałabym śladem wielu #fit blogerek zrezygnować w ogóle z cukru, ale… Próbowałam kilka razy i zawsze kończyło się jednym… Pochłonięciem Bajecznego na trasie kasa – parking! Także ten… Przynajmniej raz w tygodniu dogadzam sobie czymś co zrobię sama. Przynajmniej zjadam cukier, zamiast tony syropu glukozowo – fruktozowego.

Dzisiaj podzielę się przepisem na drożdżowe brioszki maślane, które ostatnio moje dziecko (i ja ;)) pochłania na podwieczorki. Kubeczek mleka i zadowolony pięciolatek w pakiecie 😉 A!!! Muszę uprzedzić, że na brioszki będzie trzeba troszkę poczekać. Ciasto przygotowuję wieczorem, a piekę kolejnego dnia.

Przepis pochodzi z książki „Retro kuchnia” Anny Włodarczyk, ale o samej książce słów kilka znajdziecie na końcu wpisu.

MAŚLANE BRIOSZKI

Składniki:

100 ml mleka ; 380 g mąki tortowej ; 50 g cukru ; 20 g świeżych drożdży ; szczypta soli ; 3 całe jajka + 2 żółtka ; 170 g masła ; 75 g nienamoczonych rodzynek

DO POSMAROWANIA BRIOSZEK: 1 żółtko + 2 łyżki mleka

Drożdże zalewamy ciepłym mlekiem, dodajemy łyżeczkę cukru i mieszamy. Odstawiamy na 15 minut. W tym czasie w misce mieszamy przesianą mąkę, cukier, sól i dodajemy naszą mleczno – drożdżową mieszankę. Wbijamy po 1 jajku, a następnie 2 żółtka i wyrabiamy ciasto. W książce znajdziecie informację, że należy używać drewnianej łyżki lub miksować – ja wyrabiałam ciasto łyżką.

Po 10 minutach dodajemy masło i rodzynki i wyrabiamy 10 minut. Miskę przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy na noc do lodówki.

Następnego dnia ciasto należy wyjąć z lodówki przynajmniej godzinę przed pieczeniem. Na posypanej mąką stolnicy wyrabiamy kuleczki wielkości małej brzoskwini (pamiętajcie, że urosną), które umieszczamy w papilotkach (w formie do muffinek). Na wierzchu każdej kulki układacie drugą, wielkości orzecha laskowego. Odstawiamy na 1 godzinę do wyrośnięcia.

Pieczemy? Jeszcze chwilka. W miseczce mieszamy 1 żółtko i 2 łyżki mleka. Przy pomocy pędzelka smarujemy nasze brioszki. I… do pieca… 180ºC i 20 minut. Aż będą złote 🙂

 

Nam najbardziej smakują jeszcze lekko ciepłe 🙂

„RETRO KUCHNIA”

A teraz kilka słów o samej książce. Zanim do niej zajrzałam spodziewałam się bażantów, bigosów i schabowego. Szkoda, że nie widziałaś mojej miny gdy natrafiłam na kokosowy krem marchwiowy z chilli, pasztet z łososia we francuskim cieście czy kotlety z kaszy jaglanej. Hmmm… Retro kuchnia? Serio?

Tak pomyślałam, a później przeczytałam wstęp do książki Anny Włodarczyk. Znalazłam w nim odpowiedź na nurtujące mnie pytania. Kuchnia przedwojenna nie różni się od teraźniejszej tak bardzo, jak mi się wydawało. Od dłuższego czasu podczas gotowania inspiruję się tą książką i muszę Ci powiedzieć, że moja rodzina to docenia 🙂

„Retro kuchnia” została podzielona na kilka części. Dowiecie się z nich jak przyrządzić zupę ludzi pracujących, domowy paprykarz rybny i knedle z wiśniami. Mój mąż jest zachwycony przepisem na szary sos, bez którego nie może się odbyć nasza Wigilia, a ja rozpłynęłam się nad sałatką z pęczaku i pieczonych buraków…

Poza wspaniałymi recepturami znajdziecie w książce sporo ciekawostek o życiu w dawnych czasach. Czytam je między gotowaniem kolejnych dań 😉

Książkę „Retro kuchnia” znajdziecie TUTAJ.

W najbliższym czasie postaram się podrzucić Wam jeszcze kilka moich ulubionych książek kulinarnych. Jeśli nie chcesz tego przegapić polub mój profil na Facebooku i Instagramie. Cmok :*

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź