Co powiedziałabym samej sobie gdybym mogła się cofnąć o 5 lat, czyli...

Co powiedziałabym samej sobie gdybym mogła się cofnąć o 5 lat, czyli najlepszy poradnik młodej mamy

1 2972

Spójrz na moje zdjęcie. Pół dnia rozważałam, czy wrzucać je do sieci. Nie mam na nim makijażu, mam za to zarośnięte brwi, wory pod oczami i nie pierwszej świeżości włosy. Wszystko o czym napiszę Ci za chwilę. Ale jest coś jeszcze. Na tym zdjęciu jestem niewiarygodnie szczęśliwa, chociaż czasami było naprawdę ciężko…

♥♥♥

O ile życie mogłoby być prostsze, gdyby można było wyskoczyć na kilka minut w przyszłość. Zobaczyć siebie i te zadbane dłonie (czerwone paznokcie!) ściskające kubek parującej kawy. 5 lat temu patrzyłabym na ten obrazek z otwartymi ustami i niedowierzaniem. A gdzie leginsy z plamą z porannej kaszki? Gdzie potargane, związane byle jak, byle szybko włosy? Gdzie wory, które każdego ranka czekały na mnie pod zielonymi oczami?

To jeszcze tak kiedyś będzie? Że ja, makijaż o ósmej rano i ta gorąca kawa? Może nie w ciszy, ale dla mnie prawie idealnie. On zajęty swoim Batmanem z Lego, mąż krzątający się przed pracą pomaga dopasować brakujący klocek do kryjówki superbohatera i ja… Zadowolona, wypoczęta, trochę za gruba ale za to uśmiechnięta od rana.

Te kilka minut mogłyby dodać siły i pozwolić przetrwać z godnością kolejny dzień, który nastał zbyt szybko po chyba setnej nieprzespanej nocy. Rozczulający obrazek upewniłby mnie, że idę w dobrym kierunku i nie ma sensu się nad sobą użalać. W życiu jest czas na wszystko.

Gdybym mogła pogadać z sobą pięć lat temu, to przede wszystkim powiedziałabym sobie, że to nie prawda, że już nigdy się nie wyśpię. Pamiętam, że to właśnie tego najbardziej mi brakowało przez pierwsze dwa lata macierzyństwa. Z zazdrością słuchałam opowieści o dzieciach przesypiających noce w wieku trzech miesięcy, a nawet tych, które budzą się raz czy dwa na karmienie. Chronicznie zmęczona, niedospana, niemalże przysypiałam spacerując po pobliskim lesie. Gdybym mogła do siebie wtedy zagadać, powiedziałabym, że te dwa lata miną zbyt szybko i bezpowrotnie, a za pięć pawie nie będę pamiętała, że w ogóle w nocy wstawałam (poza tymi momentami kiedy młody choruje ;)).

Gdybym mogła cofnąć się w czasie, wpadłabym na jedną z dwóch drzemek młodego i powiedziałabym Stara! Po co ty w tych garach siedzisz? Nobla za to i tak nie dostaniesz. Połóż się z młodym i odpocznij. Kupisz zupkę w słoiczku i świat się nie zawali. Rzuć ten odkurzacz! Od kilku kukurydzianych pałek wdeptanych w dywan nikt jeszcze nie umarł, a brak snu może zabić całą radość z bycia mamą”.

Powiedziałabym, „dobre” rady wpuszczaj jednym uchem, a drugim wypuszczaj. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej jak powinnaś wychowywać swoje dziecko. Miej to w tyle… I tyle. Zawsze znajdzie się Pani od przysłowiowej czapeczki latem czy przytykiem, że karmisz piersią taaakie duże dziecko. Na bank odczujesz też na swojej skórze kilka szpileczek ze strony najdroższej teściowej, wspaniałej koleżanki, a nawet najbliższych – męża czy własnej mamy. „Jak to nie można hałasować kiedy Asia śpi? Moje dziecko spało w każdych warunkach!”, „Serio? Nie karmisz metodą BLW? Papki to już przeżytek”, „Śpisz z dzieckiem? Masakra. Później nie odzwyczaisz”.

Słuchaj głosu swojego serca. Zawsze!  Jesteś matką. Nikt nie kocha Twojego dziecka bardziej niż Ty i jego ojciec. Cokolwiek byś nie robiła, wierzę, że kierujesz się ogromną miłością. Jeśli zaś masz wrażenie, że ktoś naprawdę mądrze prawi i naprawdę ma ochotę ci pomóc, a nie tylko podbudować poczucie własnej wartości twoim kosztem – słuchaj i czerp garściami.

Gdybym zobaczyła siebie pochyloną nad dwuletnim synkiem i usłyszała swoje myśli, powiedziałabym „wyluzuj kobieto i przestań się zamartwiać”. Nie ma znaczenia czy Basia już układa skomplikowane puzzle, a Staś liczy po angielsku. Mój syn ma 5 lat i dla niego zielony to po prostu zielony i nie stał obok „green”. Czy jest z tego powodu gorszy od innych dzieci? Absolutnie nie. Jest najszybszym biegaczem, ma nieograniczoną wyobraźnię i potrafi się doskonale wysławiać. A że nie liczy do 100? Ma czas. Nauczy się.

Udzieliłabym sobie najlepszej rady ever. Wychodź jak najczęściej. Na samotne zakupy, spacer bez wózka i wypad z koleżanką na kawę. Angażuj męża! We wszystko! Jest to najlepszy sposób, by między nim a dzieckiem wytworzyła się silna więź i najprostszy sposób, byś Ty sama nie zwariowała. Myślisz, że nikt nie nakarmi, nie przewinie, nie ulula lepiej niż ty, a ja myślę, że zbyt późno zaufałam mojemu mężczyźnie i sama usadziłam się w domu na prawie dwa lata. Niepotrzebnie.

Masz doła? Zostawiasz tatę z dzieckiem i idziesz na rower. Jesteś zmęczona – śpisz choćby dom wyglądał jak po tornadzie. Nie wyrabiasz i czujesz, że na twoje życie składają się tylko kupki i zupki? Nakładasz urodę na twarz i wychodzisz do kina z przyjaciółką. Ta równowaga to sekret szczęśliwego macierzyństwa. Serio!

Ach! Jeszcze jedno! Gdybym 5 lat temu mogła usiąść obok siebie w zamkniętej łazience, zakręciłabym kran, który miał zagłuszać szloch, mocno bym siebie przytuliła i powiedziała, że nie jestem najgorszą matką bo nawrzeszczałam. Powiedziałabym, że to normalne, że czasami mam dość, że chciałabym wszystko rzucić i trzasnąć drzwiami. Dziś wiem, że to było tylko zmęczenie. Brak snu i pomocy z zewnątrz. Dziś już nie bałabym się o nią prosić. Jeśli masz tylko taką możliwość, korzystaj z życzliwości innych.

Dziecko wyrośnie z nieprzespanych nocy, pieluch i buntu dwulatka szybciej niż byś chciała. Nie będziesz karmiła do matury, chociaż dzisiaj poważnie się tego obawiasz. Maluch odstawi smoczek, butlę, cyca i przestanie ślinić wszystko co będzie w zasięgu jego twarzy. Twoje plecy niebawem odpoczną od noszenia słodkiego ciężaru, bo świat wokół nas jest na tyle ciekawy, że z chęcią za nim popędzi na własnych nóżkach. Dziecko stanie się samodzielne i niebawem wybierze towarzystwo kolegów i koleżanek, a nie twoje. Stanie się to zbyt wcześnie. Zanim zdążysz się nacieszyć macierzyństwem. Gwarantuję!

Pamiętaj, że jeśli nie chcesz żebym zniknęła z Twojego Facebooka, to musisz klikać, że lubisz, kochasz i chcesz więcej 😉 Inaczej przepadnę, zginę i zostanę zastąpiona zdjęciami kotów i niedojedzonego sushi.

1 KOMENTARZ

  1. Bardzo mądry wpis. Jestem Mamą trójki dzieci, ostatni- śpi ze mną, ma już ponad 4 miesiące i jeszcze nie dostaje innych pokarmów niż mleko mamy, a nawet… dostaje smoczek! o rany rany. Wszyscy żyją i mam wrażenie, że jest spokojniejszy od starszych dzieci właśnie dlatego, że ja potrafię powiedzieć sobie „weź wyluzuj kobieto”.

Zostaw odpowiedź