Pietrostwory, Minizaury i rozważania o życiu. Pierwsze komiksy przedszkolaka

Pietrostwory, Minizaury i rozważania o życiu. Pierwsze komiksy przedszkolaka

3 863

Pierwszy komiks, który absolutnie podbił serce Maćka, to przygody Drapaka (pisałam o nim TUTAJ). Czytaliśmy go (a właściwie je, bo mamy dwie części) dziesiątki razy. I już, już myślałam, że niczego lepszego nie odkryjemy, aż natrafiłam na te, które dzisiaj Wam pokażę. Szczególnie powinny zainteresować mamy dziewczynek, bo raczej nieczęsto zdarza się, żeby to one były głównymi bohaterkami komiksów. I to bohaterkami nie byle jakimi! Tosię, Maję i Adę łączy niesamowite pragnienie przygody, ciekawość świata i odwaga. Będzie również komiks, przy którym potrafię uronić łzę, ale o tym później…

„OTO TOSIA. W poszukiwaniu Pietrostwora” Marta Falkowska Wyd. Egmont

Tosia to dziewczynka, jaką zawsze chciałam być. Ma głowę pełną pomysłów, a swoje wynalazki wciela w życie i testuje w terenie. Nie przeraża jej błądzenie po lesie, poznawanie obcych form życia, ani prawdziwy potwór – Pietrostwór.

Komiks moim zdaniem spodoba się już czterolatkom. Spora czcionka i niewiele tekstu to również świetny pomysł na pierwsze próby samodzielnego czytania. Polecam.

„MAJA I MINIZAURY. Odnaleziony świat” Kajetan Wykurz Wyd. Egmont

A gdyby tak na Ziemię powróciły dinozaury? Tylko takie maleńkie – w wersji mini. Takie, które zmieściłyby się w kieszeni i można by je przemycić do przedszkola. Ta myśl nęka moje dziecko od chwili gdy po raz pierwszy przeczytaliśmy komiks o Mai.

Jeśli macie w domu małych fanów diplodoków i tyranozaurów – uwierzcie – będą zachwyceni <3

„PIKAPIDULA. Wszyscy na pokład!” Agnieszka Surma Wyd. Egmont

Tutaj mamy do czynienia z małą Adą, która postanowiła być piratką. Tatę uczyniła bosmanem, mamę kukiem okrętowym, a psa i świnkę morską mianowała majtkami. W komiksie znajdziecie krótkie, bardzo zabawne historyjki, które doprowadzają mnie i tatę Maćka do wybuchów śmiechu. Maciek śmieje się razem z nami, ale mam wrażenie, że w połowie przypadków nie do końca wie z czego rechocze 😉 Podrośnie, to zrozumie 🙂

Póki co, cieszy się jak wariat razem z nami i oczywiście za każdym razem po skończeniu czytania każe nam się wcielać w rolę wilków morskich. Bardzo podoba mi się sposób w jaki rodzice Ady dają się wciągać w zabawę z córką i podsycają jej wyobraźnię. Biorę z nich przykład!

„MALUTKI LISEK I WIELKI DZIK. Świt” Berenika Kołomycka Wyd. Egmont

„Świt” to trzeci tom z serii, a nasz pierwszy. Już wiem, że będziemy musieli nadrobić poprzednie. Magiczny komiks, który opowiada o życiu, przemijaniu i smutku, z którym musi się zmierzyć człowiek, gdy kogoś zabraknie. Wszystko za sprawą jętki, która zaczyna swoje krótkie, ale pełne cudów życie o świcie, by o zmierzchu się z nim pożegnać.

Trudny temat przedstawiony w absolutnie cudowny sposób. Do tego te ilustracje… Dzieło sztuki <3

Jeśli jeszcze nie czytaliście komiksów ze swoimi dzieciakami, to bardzo Wam polecam. Spróbujcie. Moja początkowa niechęć do tej formy zupełnie minęła i dzisiaj chętnie oddajemy się wspólnemu śledzeniu kolejnych okienek i chmurek…  Wystarczy, że znajdziecie odpowiednie dla wieku dziecka tytuły, a gwarantuję, że wsiąkniecie na długie wieczory.

Jeśli macie jakieś sprawdzone i lubiane tytuły komiksów dla dzieci, to szybko się nimi podzielcie 🙂 Potrzebna nam świeża dostawa 🙂

Nie przegapcie Facebookowych powiadomień o nowych wpisach → KLIK

3 Komentowane

  1. Mój syn bardzo polubił Ariela i Jego przyjaciół. Zwykle czytam Mu do snu, jednak przy tej pozycji musieliśmy czytać za dnia ponieważ….momentami śmiał się do rozpuku …a jak wiemy to nie sprzyja zaśnięciu 😉 Polecam, pozdrawiam

  2. Dzięki za ten wpis, akurat rozglądałam się za komiksami dla dzieci, bo u nas ostatnio szał na… Kaczora Donalda. Półki pełne wspaniałych książek, a my wciąż wałkujemy dwa numery Giganta, znam je już chyba na pamięć 😀

Zostaw odpowiedź