Nowości w biblioteczce Maćka + KONKURS Z RAVELO

Nowości w biblioteczce Maćka + KONKURS Z RAVELO

58 5732

Książki… Nie wyobrażam sobie bez nich dzieciństwa. Zajmowały zawsze ważne miejsce w moim życiu i staram się, by tak też odbierał je mój syn. Każdego wieczora z łezką w oku spoglądam na Maćka, który szybko wskakuje pod kołdrę, by usłyszeć jakąś magiczną opowieść zanim zamknie oczy i pozwoli Morfeuszowi podsunąć sobie sny o rycerzach i monster truckach.

Czytamy również w dzień. Wybieramy wtedy raczej książki, z których czerpiemy wiedzę. Mapy, pięknie ilustrowane atlasy zwierząt, ulubioną książkę z okienkami o kosmosie czy tę, w której opisano jak działa ludzkie ciało.

Te codzienne chwile z książką to nie tylko przekazywanie wiedzy, rozbudzanie wyobraźni czy poszerzanie imponującego słownika malucha. To także, a może nawet przede wszystkim, chwile bliskości, wyciszenia, spokojnego wsłuchiwania się w głos mamy, która jedną ręką przewraca strony, bo ta druga obowiązkowo otacza plecy małego chłopca. Nigdzie nie może być bezpieczniej i przyjemniej niż pod maminym skrzydłem…

Serce pęka kiedy myślę jak szybko płynie czas. Jeszcze kilka lat i z malucha zrobi się nastolatek, który będzie miał wspólne czytanie w nosie.

Dostaję od Was bardzo pozytywny feedback dotyczący wpisów, w których pokazuję książki i dlatego staram się to robić w miarę regularnie. Oczywiście czasami narzekacie, że wszystko takie piękne i chciałoby się mieć, ale kasa, miejsce na półkach i mąż unoszący brew w niedowierzaniu gdy odbiera kolejną paczkę z księgarni.

Wszystko to doskonale rozumiem 😉

Dlatego dziś oprócz kilku nowości książkowych z naszej półki, mam dla Was małą niespodziankę. Ale o tym później 😉 Najpierw pokażę Wam kolejne cudowności. Chodźcie…

„RYCERZ LWIE SERCE. KSIĄŻKA – GRA, KTÓREJ BOHATEREM JESTEŚ TY!” Delphine Chedru wyd. Nasza Księgarnia

Nietypowy format książki od razu zwrócił uwagę młodego. Do tego po części mroczna, a jednak trochę kolorowa okładka, z której zerka na nas rycerz Lwie Serce zrobiły swoje. „Mamo! Czytamy!”.

A jak już zajrzeliśmy do środka… przepadliśmy…

Ta książka to nie jakaś tam zwykła opowieść o rycerzu. To książka – gra, która robi nas w konia, gania po stronach w tę i z powrotem, a kiedy już jesteśmy pewni zwycięstwa, cofa nas na pierwszą stronę. I zabawa zaczyna się od początku.

Rycerz Lwie Serce, znany wszystkim z ogromnej odwagi, gdzieś ją niestety stracił. Musimy rozwiązać wiele zagadek i odnaleźć właściwą drogę do ziejącego ogniem, zielonego smoka, aby nasz mały bohater znów mógł nazywać siebie nieustraszonym.

Każda strona książki to zagadka lub zadanie do wykonania. Są labirynty do przejścia, cienie do dopasowania, ukryte przedmioty, które trzeba odnaleźć, różnice w obrazkach do odszukania. Po wykonaniu zadania czeka na małych śmiałków dokonanie wyboru, którą trasą podążamy dalej.

Maciek ma 4,5 roku i do części zadań potrzebna jest mu moja pomoc. To jedna z tych książek przy których dobrze się będzie bawił i pięciolatek i dziesięciolatek i nawet taki stary piernik jak ja 😉

„ELEMENTARZ PRZYRODNICZY” Beata Ostrowicka wyd. Nasza Księgarnia

To jedna z tych książek, które czytamy zazwyczaj w ciągu dnia. Czytamy i gadamy. Młody zadaje tysiąc dodatkowych pytań, ja odpowiadam. Ta książka rozbudzi ciekawość każdego malucha. Wraz z Julkiem i jego przyjaciółmi przeżyjemy wspaniałe przygody.

Pojedziemy na klasową wycieczkę w góry i zastanowimy się czym się różni krajobraz górski od nadmorskiego. Dowiemy się skąd właściwie biorą się kretowiska i jak powinniśmy zachować się podczas burzy. Wyjaśnimy dziecku kiedy jest temperatura dodatnia, a kiedy ujemna i czym właściwie jest odwilż. Poznamy budowę kwiatów, dowiemy się dlaczego nie wolno wypalać traw i dlaczego woda jest dla nas niezwykle ważna.

Poza całą masą wiedzy przyrodniczej, w książce znajdziemy fajne eksperymenty, które możemy przeprowadzić razem z dziećmi. Kto by nie chciał zobaczyć jak kwiat z białego staje się kolorowy albo obserwować jak kiełkuje fasola? My na pewno te wszystkie doświadczenia przeprowadzimy 🙂

W książce znajdziecie materiał, który powinien opanować uczeń klasy 1-3. Spokojnie można jednak czytać elementarz młodszym dzieciom, bo język w jakim książka jest napisana, ilustracje i sama tematyka zainteresują już pięciolatka. U nas „Elementarz przyrodniczy” okazał się strzałem w 10!

„NOWE PRZYGODY KUBUSIA PUCHATKA” wyd. ZNAK

TADAAAM!!! Kubuś Puchatek skończył 90 lat proszę Państwa i z tej właśnie okazji powstały cztery nowe opowiadania, którymi możemy się bezkarnie cieszyć. Uwielbiam tego misia o małym rozumku, a jeszcze bardziej chyba tchórzliwo – odważnego Prosiaczka i powolnego Kłapouchego.

Otwieram książkę i czuję się jakbym znowu miała 6 lat. Spoglądam na dobrze mi znaną mapę Stumilowego Lasu i szukam na niej Krzysia oraz brykającego między trawami Tygryska. Magia! Chcecie wiedzieć o czym są te nowe opowiadania? Chcecie? Powiem tylko troszkę, żeby nie zepsuć Wam przyjemności czytania.

Jedno opowiadanie to jedna pora roku.

Jesień. Krzyś przygotowuje się do występu, w którym ma odegrać rolę świętego Jerzego. Opowiada przy tej okazji Puchatkowi legendę o zionącym ogniem smoku, który pożera niewiasty. W tym samym czasie Kłapouchy znajduje bliżej nieokreślone coś i postanawia to coś odkopać. Będzie się działo!

Zima. Do lasu przybywa bardzo kulturalny gość – Pingwinek. Czy przyjaciele Krzysia staną na wysokości zadania i przyjmą go z należnym gościowi szacunkiem? Czy nieśmiały Pingwinek poczuje się dobrze w rozbrykanym i szalonym towarzystwie? I dlaczego tak musi być, że niektóre osoby w naszym życiu pojawiają się tylko na chwilę? O tym właśnie rozmawialiśmy z Maćkiem po przeczytaniu śnieżnej opowieści.

Wiosna. Jedzenie miodu to coś co misie lubią najbardziej. Osiołki natomiast uwielbiają podgryzać oset. Co jednak się stanie jeśli w Stumilowym Lesie pojawi się konkurent czyhający na największy przysmak Kłapouchego? Puchatek będzie miał ręce pełne roboty.

Lato. W ostatnim rozdziale tej uroczej książki Kubuś Puchatek będzie rozmyślał o gorącej Afryce i Przyprawie Nilu. Nie. Nie pomyliłam się. Czym jest Przyprawa Nilu? Puchatek nie jest do końca pewny, ale przecież Krzyś czytał o tym książkę… Hmmm…

Jeśli Wy lub Wasze pociechy jesteście fanami Kubusia Puchatka, to na pewno nie będziecie rozczarowani. Minęło 90 lat odkąd ten najśmieszniejszy miś świata się narodził, ale gwarantuję, że wciąż jest w doskonałej formie. Dodajcie do tego ilustracje, które przywodzą na myśl lata dzieciństwa i macie prawdziwą literacką ucztę. Polecam.

„WĘDROWNE PTAKI” Michael Roher wyd. Prószyński i S-ka

Genialne ilustracje! To pierwsze o czym muszę wspomnieć, bo zakochałam się w nich od słynnego pierwszego wejrzenia. To po nich zorientowałam się, że mam do czynienia z książką niezwykłą. Baśniowe, lekko niepokojące, klimatyczne.

To książka o Łukaszu, który na swojej drodze spotkał wędrowne ptaki. Nie rozumie ich języka, jednak otwartość na to co nieznane sprawia, że nawiązuje z nimi świetny kontakt. Wśród wędrownych ptaków jest Paulinka, z którą Łukasz spędza najwięcej czasu. Mimo tylu różnic chłopiec i ptak zaprzyjaźniają się. Kiedy nadchodzi jesień ptaki muszą odlecieć, jednak Łukasz nie chce się z tym pogodzić. Czy uda mu się zatrzymać przy sobie Paulinkę? Czy znajdzie się ktoś, kto nie będzie się bał „obcej” i pozwoli jej zostać pod swoim dachem?

„Wędrowne ptaki” to piękna książka o tolerancji, akceptacji odmienności, empatii i życzliwości wobec drugiej istoty. To książka, która przemyca wiele ważnych wartości, które chciałabym wpoić mojemu dziecku.

„BASIA I PRZYJACIELE. TITI” Zofia Stanecka wyd. Egmont

Dobre wieści dla wszystkich Baśko – maniaków (bez dwóch zdań zaliczamy się do nich). Właśnie ukazały się dwie nowe części o przygodach tej kochanej dziewczynki.

Titi. Pamiętacie tego chłopca z Haiti? Kiedy go poznawaliśmy w książce „Basia i kolega z Haiti” czytałam i płakałam. Tak było i tym razem. Książkę bardzo przeżywał też Maciek, a po lekturze jeszcze długo o niej rozmawialiśmy.

To bardzo mocna książka o tym, czy kolor skóry ma znaczenie, czy można bezkarnie nazywać małego chłopca z Haiti „czarnuchem” i o tym, czym jest prawdziwy dom. Jak mały chłopiec może poradzić sobie z brakiem tolerancji i głupotą otaczających go niektórych dorosłych? Czy przyjaźń i miłość mogą być odpowiedzią na te wszystkie pytania?

Jak dla mnie to lektura obowiązkowa dla wszystkich dzieci powyżej piątego roku życia.

„BASIA I BIBLIOTEKA” Zofia Stanecka wyd. Egmont

Tu już będzie zdecydowanie weselej i przyjemnej. Przedszkole Basi wybiera się na wycieczkę do biblioteki, w której odbędą się warsztaty z autorką popularnych książek dla dzieci.

Basia i jej przyjaciele dowiedzą się co jest niezbędnym narzędziem pisarza i odkryją w sobie niezgłębione pokłady wyobraźni. Stworzą też bohaterów swoich własnych opowiadań i przekonają się, że chociaż w bibliotece należy zachowywać się cicho, to jednak jest to wspaniałe miejsce.

„PIĘKNA I BESTIA” wyd. Egmont

Nie mogło zabraknąć w dzisiejszym wpisie „Pięknej i Bestii”. Kto był w kinie i zachwycił się równie mocno jak ja?

Och! Jak to wspaniale, że dzięki mojemu dziecku mogę urządzać sobie takie maleńkie powroty do przeszłości. Nie potrzebuję do tego żadnej magicznej skrzyni, auta które cofa o wieki, ani magicznych pierścieni, które przekręca się na palcu. Wystarczy Kopciuszek, Kaj i Gerda albo Bella. I znów jestem małą dziewczynką ze strupami na kolanach i z warkoczem sięgającym pupy.

„Piękna i Bestia” wydawnictwa Egmont to klasyczna disneyowska opowieść. Jest piękna dziewczyna, jest książę zamieniony w bestię, ponieważ nie potrafił kochać. Jest walka dobra ze złem i szybko płynącym czasem. Jest tona magii w postaci gadających zegarów, żyjących świeczników i wesołych imbryków, a także tak potrzebny nam wszystkim w dzisiejszych czasach happy end.

Maciek takich historii słucha oniemiały i uwielbiamy do nich wracać.

KONKURS Z RAVELO

Na koniec mam dla Was obiecaną niespodziankę. Wraz z księgarnią Ravelo przygotowaliśmy dla Was konkurs. Do wygrania są dwa vouchery, każdy o wartości 100 zł, na zakupy na stronie www.ravelo.pl.

Aby wygrać taki voucher wystarczy pod tym postem odpowiedzieć na pytanie

„Jaka jest Twoim zdaniem najpiękniejsza książka dla dzieci?”

Będzie nam również miło, jeśli polubicie na Facebooku fanpage księgarni Ravelo → KLIK i mój → KLIK (nie jest to jednak konieczne).

Na Wasze odpowiedzi czekam do 26.04. 2017 (włącznie). Po tym terminie wybiorę dwie najciekawsze odpowiedzi, których autorki otrzymają vouchery.

Sponsorem konkursu jest internetowa księgarnia Ravelo.

A tutaj macie moich trzech ulubieńców 😉

WYNIKI KONKURSU

Vouchery od księgarni Ravelo wędrują do:

Pani Emilii, której komentarz rozpoczyna się następująco:

„Dzięki Tobie, dziś znów powracam do najpiękniejszego okresu w życiu, do mojego dzieciństwa…”

oraz do Pani Karoliny

„Pozwól, że opowiem Ci historię z mojego dzieciństwa, bo to właśnie tam ma początek moja miłość do pewnej książki…”

Serdecznie gratuluję 🙂

Napracowałam się przy tym poście baaardzo, więc jeśli Ci się podobało, pomóż mi, udostępniając go na Facebooku.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz to serdecznie witam. Mam na imię Gosia i jestem mamą cudownego czterolatka 😉 Jeśli chcesz przeczytać kolejne moje posty, wystarczy, że polubisz mój profil na Facebooku → KLIK :*

A Ciebie Czytelniku powracający ściskam z całych sił i wiesz…
I Love You :*

58 Komentowane

  1. Najpiekniejsza książka to ta,,którą dziecku czyta RODZIC. Spędzajac z dzieckiem czas, bez pośpiechu….na spokojnie…. przy okazji ucząc,pokazując różnorodność świata – nie wychodząc z przytulnego miekkiego fotela… z kubkiem kakao. Budując relacje i wspomnienia na całe życie 🙂
    Ja właśnie tak wspominam moje dzieciństwo kiedy rodzice mi czytali….szczególnie Przygody Małpki Fiki Miki oraz Koziołka Matołka 🙂
    Teraz sama czytam te pozycje moim chłopakom -3,5 letnim – są zachwyceni 🙂 Dużo ilustracji,wartka akcja, jak dla mnie super książeczki 🙂

  2. Obecnie jest taki wybór cudownych i ciekawych książek, że trudno zdecydować się na jedną Dla mnie szczególną jest Ania z Zielonego wzgórza przede wszystkim ze względu na barwny i pobudzający wyobraźnię język

  3. Według mnie najpiękniejszą książką są Baśnie Braci Grimm. Uważam tak pewnie dlatego, że ta książka towarzyszyła mi jako małej dziewczynce. Przy czytaniu wyobraźnia pracowała mi na najwyższych obrotach. Jest też anegdotka z tym związana a mianowicie starszy brat skutecznie wmówił mi że ta książka ma 100 lat a ja mu wierzyłam bardzo długo…:) Dziś książka w nadal dobrym stanie czeka na moją córeczkę i znów będę mogła się przenieść do czasów dzieciństwa.

  4. Tu się powtórzę bo już taki tytuł w komentarzu padł -bez dwóch zdań Baśnie Braci Grimm. To piękne bajki z morałem które pokazują dziecku jak powinno się zachowywać,jak postępować. Mnie te bajki zapadły w pamięć, niektóre te ulubione znam na pamięć. Moj książka ma już prawie 25lat, jest pięknie ilustrowana i jako dziecko bardzo o nią dbałam -przechowywałam ja w specjalnym woreczku uszytym przez babcię . Dziś czekam aż mój roczny synek dojrzeje aby je czytać razem. Obok Baśni Braci Grimm uwielbiam Alicję w Krainie czarów i Misia Uszatka za oryginalną akcję,cudowne przygody i piękne ilustracje.

  5. Dobra książka to zawsze ta czytana wspólnie. Dla moich dzieci muszą być kolorowe ilustracje i ciekawa historia która pobudzi wyobraźnię dziecka, a dla mnie wplecione ciekawe wątki będące podstawą do rozmów o wartościach, czy wyborach bohaterów itp. W ostatnim czasie bardzo spodobała nam się pozycja Weroniki Szęgielewicz, pt. Koniberki. To świetna książka pokazująca zarówno uczucia, emocje, podejmowane przez bohaterów decyzję i ich konsekwencje, a zarazem całą serię przygód, dzięki czemu książka jest wciągająca dla przedszkolaka, który nie lubi nudy a także pouczająca – wyjaśnia wiele spraw z jakimi dziecko spotyka się w codzienności. Co dla mnie ważne napisana lekkim językiem, niemalże sama się czyta. Polecam, bo dawno tak ciekawej i mądrze przedstawiającej wartości książki dla dzieci nie miałam w ręku.

  6. Mam swoją najpiękniejszą książkę i od strony treści i od strony ilustracji. Tą książką, która przenosi mnie i moje córy w magiczny świat przyrody są „Opowiastki Beatrix Potter”. To właśnie dzięki tej pisarce tak bardzo kocham przyrodę i piekne ilustracje i staram sie tą miłość zaszczepić młofszemu pokoleniu 🙂

  7. Wiersze Brzechwy i Tuwima. Energiczne, rytmiczne, melodyjne, czytane z emocjami moim chłopcom od chwil kiedy byli w brzuszku. Już wtedy zarówno jeden jak i drugi ( dziś czytający samodzielnie sześciolatek i dwudziesto miesięczny Miś) kopniakami dawali znać – to nam się podoba. Jak dziś pamiętam chwile, gdy ja recytowałam po raz kolejny Lokomotywę i Ptasie Radio a Szymek gaworzył w rytm towarzysząc mi. Miś zasłuchuje się w Dziku złym, chrząszczu w trzcinie i skarżypycie, a na koniec to już oboje śpiewająco o wyspach Bergamuta. Wielcy poeci dzieciom to zdecydowanie moje i moich synów ulubione książki 🙂

  8. Chyba nie jestem w stanie wybrać tej jednej jedynej. Odkąd w wieku lat 5 nauczyłam się czytać jestem książkopożeraczem ☺. Na pewno kilka razy czytałam wszystkie tomy „Ani z Zielonego Wzgórza”. Jestem też fanką Kubusia Puchatka. Pamiętam też dobrze O sierotce Marysi i siedmiu krasnoludkach Konopnickiej. Dziękuję za ten konkurs. Teraz zdecydowanie muszę przegrzebać biblioteczkę u rodziców i odnaleźć ta ostatnią książkę. Półki mojego dwulatka uginają się od książek. Jedna więcej …. a mama wróci na chwilkę do swojego dzieciństwa ☺

  9. Najpiękniejsza to ta przeczytana wspólnie z rodzicem!
    Nieistotne czy twarda czy miękka okładka , kolorowa czy czarno- biała ale ważne , ze przeczytana wspólnie 😉
    Ja często z moim dwulatkiem nie jestem w stanie przeczytać strony do końca gdyż małych już przewracasz kolejna stronę … wtedy zaczyna wymyślać historyjki pasujące do obrazków 🙂 Grunt , ze jesteśmy razem

  10. Hmmm…najpięknieksza? Jako dziecko czytałam mnóstwo książek. Teraz staram się czytać je swojemu synkowi. Nie mam jednej którą uważam za naj, każda niesie ze sobą co innego. Jedne uczą, inne bawią. Jednak wymienię na początek te które podobały się mojemu dziecku najbardziej, a i ja lubiłam je za dzieciństwa oraz mogę je polecić z czystym sercem. Edith Nesbit (seria o przygodach angielskiego rodzeństwa) „Pięcioro dzieci i coś”,”Feniks i dywan” i „Historia Amuletu”. Każda przygoda uczy dzieci czegoś nowego, całość okraszona magią. „Zaczarowany ogród” i mała księżniczka” to też pozycje obowiązkowe przy czym ta druga pewnie spodoba się dziewczynkom bardziej. Nie mogę zapomnieć o „Panu Kleksie”, „Pinokiu” i „Dzieciach z Bullerbyn”. Warto pochylic się nad „Cudaczkiem wyśmiewaczkiem”, „O psie co jeździł koleją” i „Ucho,dynia,126”.Dla mlodszych myślę że baśnie Andersena np. „Dziewczynka z zapałkami”, warto też poczytać „O Wojtku co został strażakiem”, „Czarna owieczka”, „Plastusiowy pamiętnik” – też polecam. Mogłabym tak pisać i pisać ale już nie będę Was męczyła. Mam nadzieję, że moja lista komuś przypadnie do gustu.

  11. Najpiękniejsza książka dla dzieci to taka która zaciekawi i wywoła uśmiech na jego twarzy. Dla każdego malucha będzie to inna książka ale wszystkie będzie łączył szczery usmiech ( u nas to Najfutbolniejsi)

  12. Ech, cudownie jest być dzieckiem w tych czasach. Jest tyle pięknych książek i cały czas pojawiają się kolejne interesujące pozycje. Kocham książki dla dzieci i cieszę się, że mogę je kupować bez wyrzutów sumienia – zawsze dużo czytamy z moim już czteroletnim synem. Oboje uwielbiamy Alberta Albertsona. Od pół roku jest z nami jeszcze moja córeczka i już się cieszę, ze będę mogła zarazić ją moją miłością do Jeżycojady M. Musierowicz czy cyklu książek o Anii z Zielonego Wzgórza.
    Jednak jest taka książka, której nie znałam wcześniej (zanim zostałam mamą), a zdecydowanie zasługuje ona na najważniejsze miejsce na moim podium. Jest to kapitalnie wydana „Kici Kici Miau Little Kitty miaow miaow” Józefa Wilkonia. To taka niezwykle klimatyczna kołysanka/wierszowanka/usypianka/rymowanka. Bardzo długo czytaliśmy ją przed snem i już nie mogę się doczekać powrotu do tej lektury. Pięknie dobrane słowa, zaskakujące rymy, a to wszystko w towarzystwie cudownych kocich ilustracji samego autora. Nie jestem fanem kotów, ale ta książka po prostu mnie urzekła. Zakochałam się w niej w 100%. Ma w sobie to coś. Magia <3. A na dodatek ostatnie wydanie jest jeszcze przetłumaczone na j. angielski więc i dla wymagających jest walor edukacyjny. Serdecznie polecam! Pozdrawiam Marta

  13. Nasza najukochansza ksiazeczka ( oprocz ksiazek zwiazanych z pilka nozna) do ktorej czesto wracamy jest Bzyk Brzek Roksany Jedrzejewskiej – Wrobel. Jest ciepla, bezpretensjonalna i bardzo zabawna. Wysoko takze jest w naszym rankingu ksiazka Humory Hipolita Kabla tej samej autorki. Slynne „do jasnej parowki” przyjelo sie w naszym zyciu codziennym i niezmiennie bawi nas do lez. Obie polecamy z calego serca! <3

    zyciuccocodziennym

  14. Oooooooooooooooo nie, nie róbcie mi tego….. każde, tylko nie to pytanie. Dlaczego? Ano dlatego, że
    nie ma jednej i tylko jednej naj, naj, najpiękniejszzej książki dla dzieci!!! Są ich tysiące ;)A najpiękniejsze, najwspanialsze to te, czytane z potrzeby serca i potrzeby bliskości ze swoim dzieckiem.
    Mnie i mojemu Dziedzicowi swego czasu szczególnie przypadły do gustu codzienne, a zarazem niecodzienne
    przygody korpulentnego Wikinga o imieniu Tappi, któremu stale towarzyszy mały wiercipięta Chichotek i
    gromadka leśnych przyjaciół.
    W chwili obecnej, najpiękniejszymi opowieściami w oczach mojego pierworodnego (a także i moich) są
    przygody Lassego i Mai, dwójki przyjaciół którzy prowadzą Biuro detektywistyczne. Każda książka wciąga swego małego – wieleiego Czytelnika wartką akcją sprawiając, że niemal natychmiast chce on poznać dalsze losy bohaterów, jednocześnie starając się samemu je rozwiązać.
    Jeśli chodzi o mnie ….. starszego czytelnika to wielki sentyment mam do „Dzieci z Bullerbyn”. Książki, którą
    nie trzeba reklamować a którą już wkrótce przedstawię mojemu synowi.
    Niepodważalny fakt- książki budzą w dziecku niesamowitą ciekawość świata.Dlatego w naszej biblioteczce goszczą kolorowe, wszelkiej maści atlasy, książki pzrygodowe, z morałem, poruszające ciekawe ale i trudne życiowe tematy.
    Na zakończenie dodam tylko jedno, najpiękniejsze książki to te, które z chęcią i zamiłowaniem
    słuchają i czytają nasze dzieci.

  15. Witam przepiękny post. Ach wszystkie książki są przepiękne aż trudno wskazać tą jedynąale powiem dodatkowo wiek nie ma znaczenia ja od pierwszego dnia życia naszych maleństwo zaczęłam czytać książki ,bajki,baśnie. Żeby nasze dzieci czuły nas, nasz głos, że jesteśmy z nimi i przedstawiam im piękny świat baśni. Kiedy mąż wraca z zakupów synek pyta tata co masz dla mnie a mój mąż wyciąga książeczki radość dziecka niesamowitą coś pięknego. Mój wybór jest trudny bo wszystkie propozycje są wspaniałe ale Disney Piękna i Bestia cudowne

  16. Witam, dziękuję za kilka nowych propozycji. U nas czas książki to czas tuż przed snem. Wiktor sam wybiera sobie książeczki w bibliotece, do której chodzimy po przedszkolu. Wybory są rożne. Mamy takie fale czytania na okrągło- była seria o Franklinie, o Zuzii, o Tupciu Chrupciu. Gdy trafimy na taką interesującą książeczkę czytamy ją kilkakrotnie. Polecam wizyty w bibliotece. Tam Maluch może sam dokonać wyboru. Obecnie czytamy Kksiążkę pt. „Najlepsi przyjaciele” Moni Nilsson, Elin Lindell. W serii ukazały się również „Anioły, ciastka i wypadające zęby” Już nie możemy się doczekać. Piękne, mądre teksty szwedzkich autorek, wzbogacone ciekawymi ilustracjami. Polecam!

  17. Z najwcześniejszego dzieciństwa pamiętam bardziej słuchowiska niż książki. Pchła Szachrajka ze szpuli i czytana przez mamę z gazety. Na jagody. Pamiętam też jak dostałam od taty, miałam pewnie z 6 lat (już bdb czytałam) Baśnie H.H.Andersena. Piękne wydanie, szkoda, że nie mogę dodać ilustracji. Pokochałam. A potem jeszcze Baśnie braci Grimm. Były zaczytane, a mama musiała dać je do introligatora do zszycia i zrobienia twardych okładek. Mam te książki do dziś i kocham nadal.

  18. Najpiękniejsza książka to ta, którą piszemy sami. Nasza książka składa się z wielu rozdziałów, wątków, akcji. Tworzona jest w złości i chwilach euforycznych. I w to wszystko wpisuje się czytanie. Codzienne, niewymuszone, gdzieś pomiędzy mnóstwo calusów, wygłupów, prostych, zwykłych emocji. Takie czytanie pamiętam z dzieciństwa i takie z wielką przyjemnością funduje moim dzieciom.

  19. Przeczytałam Twój post razem z córcią na moich kolanach. Moja mała Misia uwielbia książki i jak tylko widzi, że przeglądam coś w internecie, to oczywiście nie może jej zabraknąć obok mnie. Bardzo nam się podobają nowości w Waszej bibliotece i na pewno skusimy się na zakup Basi oraz Elementarza Przyrodniczego.
    „Jaka jest Twoim zdaniem najpiękniejsza książka dla dzieci?”
    Zadałam to pytanie córci i bez zastanowienia powiedziała TAPPI.
    Napiszemy więc o Tappim. Jest to uroczy wiking, bohater nie jednej, lecz kilku już książeczek, mieszkający w Szepczącym Lesie. W opowieściach mamy dużo dobrych emocji oraz nauki, czym jest przyjaźń i jak odróżnić dobro od zła. Nasze książeczki czytamy przed snem, ale też czasami zabieram je do przedszkola, kiedy przychodzę z wizytą w ramach akcji czytania dzieciom.
    Wspólnie z Misią stworzyłyśmy taki oto wierszyk o ukochanym Tappim:
    Koleżanko i Kolego,
    czas poczytać dziś Tappiego.
    Jak wieść pewna niesie,
    on w Szepczącym mieszka Lesie.
    Tam przyjaciół wielu ma,
    zawsze sobie radę da.
    A rozkoszny reniferek
    chętnie pójdzie na spacerek.
    On nazywa się Chichotek
    i nie stroni od głupotek.
    Ma on przyjaciela wilka,
    przygód przeżył z nim już kilka.
    Babcia kuskus ugotuje,
    on każdemu zasmakuje.
    Wesoło im dzień płynie,
    w tej bajkowej krainie.
    A ja lubię Tappiego,
    bo super gość z niego.

    Pozdrawiamy Was serdecznie i czekamy na kolejne wpisy.
    Buziaki 🙂

  20. Dzień dobry. Kolejny świetny post na coverbaby.pl. Dziękujemy wraz z 4,5 letnią córeczką Ninką. Już nie po raz pierwszy dostajemy od Gosi dużą garść inspiracji tego, co czytać dziecku. Kochamy wieczorne, i nie tylko, czytanie. Córeczce czytałam już podczas jej pływania w moim brzuchu :). Czytanie to najprzyjemniejsza forma spędzania wolnego czasu zarówno dla mnie, jak i dla mojej córci. Ciężko jest wybrać „najpiękniejszą książkę dla dzieci”. Jest ich tak wiele…Baśnie, bajki i bajeczki. Ostatnio seria książek o Franklinie i o Kici Koci. Jest jednak pewna seria książeczek, którą czytałam Nince już od urodzenia, i do której wracamy regularnie. Są to przygody przesłodkiej Misi Marysi i jej niesfornego przyjaciela, chomika Gryzka, autorstwa Nadii Berkane i Alexis Nesme. Piękne proste teksty o zabawie, przyjaźni, rodzinie, przełomowych momentach w rozwoju malucha, ale też o zwykłych codziennych czynnościach. Przygody małej Misi mają też dodatkową zaletę, przepiękne, kolorowe i proste ilustracje pomagają dziecku zrozumieć czytaną historię i wprawiają w naprawdę dobry nastrój. Pozdrawiamy wszystkie czytające rodzinki i liczymy na kolejne inspirujące teksty 🙂

  21. Pozwól, że opowiem Ci historię z mojego dzieciństwa, bo to właśnie tam ma początek moja miłość do pewnej książki.

    Każdego wieczoru po dobranocce i kąpieli wślizgiwałam się do łóżka rodziców, a mama czytała mi na dobry sen. Jej ciepły, spokojny głos przenosił mnie wprost spod kołdry do świata fantazji. Przez długi czas miałam dość ograniczony repertuar ulubionych wieczornych opowieści, a spośród nich najbardziej fascynowały mnie opowieści o zwykłej-niezwykłej mamie, która przez przypadek odczarowała wielkoluda, wyprała chmurę burzową, uratowała dinozaura, a nawet przylepiła księżycowi obtrącony rożek! I właśnie ta ostatnia historia — o mamie, która w środku nocy zagniatała ciasto ze śmietaną, żeby pomóc księżycowi — najbardziej działała na moją wyobraźnię. Mogłam jej słuchać każdego wieczoru i nigdy mi się nie nudziła. Po jakimś czasie zarówno mama jak i tata znali to opowiadanie na pamięć i recytowali mi je nawet na wpół śpiąco. A kiedy nieubłaganie zbliżała się pora snu, naciągałam kołdrę po samą brodę i czekałam, aż rodzice zgaszą lampkę i zamkną za sobą drzwi. Wtedy jeszcze na chwilę wymykałam się z łóżka, żeby rzucić okiem na księżyc i upewnić się, czy świeci. Nigdy mnie nie zawiódł.

    Po latach bardzo chciałam odnaleźć ulubioną książkę z dzieciństwa, żeby móc ją przeczytać moim dzieciom. Niestety, nie pamiętałam jej tytułu, a rodzicom również wyparował z pamięci. I byłabym pewnie o niej całkiem zapomniała, gdyby nie cudowny zbieg okoliczności. Parę miesięcy temu zupełnie przypadkowo natknęłam się w bibliotece na wydanie „Naszej mamy czarodziejki” Joanny Papuzińskiej z 1982 roku. Podniszczona książka obklejona przekreślonymi bibliotecznymi sygnaturami stała wciśnięta między atlas grzybów a podręcznik do fizyki na półce z egzemplarzami do oddania. Wyglądała bardzo niepozornie: niewielki kwadratowy format, butelkowo zielona okładka a na niej usiane domami i drzewami pola z tytułową mamą siedzącą na zawieszonej w powietrzu puchowej poduszce. Zwykła podniszczona książka jakich wiele. Ale nie dla mnie! Z identycznego wydania czytała mi w dzieciństwie mama. Znajoma ilustracja wywołała w pamięci lawinę wspomnień i przyprawiła o szybsze bicie serca. Przekartkowałam książeczkę jeszcze w bibliotece, a z każdą kolejną stroną powracały do mnie strzępki najpiękniejszych dziecięcych opowieści, jakie kiedykolwiek słyszałam. Zabrałam ją ze sobą do domu i z przyjemnością wróciłam do lektury ukochanych opowieści z dzieciństwa, a moja radość była tym większa, że „Nasza mama czarodziejka” przypadł do gustu również moim córkom. I to jak! Aż tak, że jakiś czas temu kupiłam im ich własny nowy egzemplarz „Mamy czarodziejki” z pięknymi sugestywnymi ilustracjami Ewy Poklewskiej-Koziełło.

    PS Dla mnie jedynym słusznym wydaniem tej książki jest wersja z ilustracjami Janiny Krzemińskiej, ale współczesne dzieci poznają mamę czarodziejkę już w innym stylu. Czy gorszym? Pewnie nie! Cóż, moje córki należą do pokolenia, dla którego kultowym okaże się pewnie zielone wydanie „Dzieci z Bullerbyn” z kolorowymi ilustracjami Magdaleny Kozieł-Nowak, podczas gdy dla mnie kultowe wydanie to to z żółto-czerwoną okładką i bullerbyńską ferajną lecącą na miotłach 🙂

  22. Najpiękniejsza książka dla dzieci zdecydowanie ta nieprzeczytana jeszcze, na chwilę przed pierwszym otwarciem, niecierpliwie oczekiwana, wywołująca błysk w oku i niecierpliwe przytupywanie, i oczy shreka „mamooo przeczytaj proszę”. A później maltretowana w dzień i w nocy. Och było takich dużo i jeszcze dużo przed nami. Zaczęło się od ukochanych Eli i Olka z Zakamarków i Księgi dźwięków i tak trwa już ponad 3 lata. Teraz aktualnie „jabłonka Eli” i „Mapy”. O jeszcze najpiękniejsze mogą być też książki bez słów ukochana „ulica Czereśniowa” i „Miasteczko mamoko” cóż za pole do wyobraźni i niezliczona ilość opowieści.

  23. Dzieciom czytam dużo różnych książek, mamy ich strasznie dużo, jednak córka uwielbia „Martynkę” pod każdą postacią 😉 i jej czytamy najwięcej, a synek najbardziej lubi Opowiem Ci mamo „Co robią auta” 😉 Najbardziej niesamowite jest to, że czasem jak jest za cicho w pokoju, i już boję się tam wchodzić, że niby coś broją, ja wchodzę… a tam siedzą grzeczne dzieci z książkami 😉 nie ma chyba lepszego widoku dla matki ceniącej moc książek 😉

  24. Dla mnie najpiękniejsza książka dla dziecka, to taka która pozwoli mu w przyszłości wrócić oczami wyobraźni do czasu dzieciństwa. Nie ma jednej, najlepszej, dla każdego ma ona inny tytuł. U mnie są to „Baśnie Andersena”, bo sama nazwa przenosi mnie w świat pełen niezapomnianych opowieści czytanych mi i mojejmu rodzeństwu przez mamę☺️

  25. piękne książki a zarazem bardzo fajne i ciekawe.Moja córka ma 9 lat i jak była mała bardzo dużo jej czytałam , ponieważ sama kocham książki i dużo czytam. Pamiętam jak bardzo jej się podobała seria Basi. Niestety moja córka nie ma ochoty na czytanie sama i bardzo się złości kiedy mówię jej żeby coś poczytała. Jest może jakiś Sposób na zachętę do czytania?

  26. Dla mnie najpiekniejsza książka dla dzieci to taka, która zostawia trwały ślad w sercu moim oraz dziecka. Taka którą pamiętamy długo, ba pewnie nigdy nie zapomnimy. Bo po jej przeczytaniu poczułam ja i moje dziecko że to była ważna książka, że przesłanie było ważne i że ta książka była bardzo mądra, ale nie zadufana, przemądrzała.
    Tak po prostu mądra życiowo, miała tyle mądrości w sobie, mimo że czytało się ją lekko jak piórko. Taka że szukamy jej teraz wszędzie, choć nigdzie jej już nie ma, bo chciałoby się mieć ją na zawsze, dla wnuków i prawnuków. Mówię o książeczce „Chłopiec i Pingwin ” Olivera Jeffersa po której na policzku mojego synka pojawiła sie łza bo „Mamo to była taka fajna książka”.

  27. Jest taka książka,, którą czytałam w dzieciństwie. Mądra magiczna, niepowtarzalna. I trochę zaniedbana, nieznana, mimo że bardzo piękna. Pani w bibliotece dziwiła się dlaczego tak często ją czytam. Potem zaczęłam pomagać w tej bibliotece i już nikt się nie dziwił, że kolejny raz wypożyczam „Na skrzydłach Północnej Wichury”. W końcu skończyłam szkołę, potem studia i już jako dorosła kobieta bardzo intensywnie poszukiwałam tej książki wszędzie gdzie się tylko dało. Jaka była moja radość, kiedy w końcu udało mi się ją „dorwać” w antykwariacie! Dzięki Bogu za internet! Po paru dniach książka była u mnie; okładka, ilustracje, wydanie, a nawet zapach taki sam jak wtedy, przed laty w bibliotece. Po tylu latach znowu mogłam przeczytać o przygodach małego Karuska. Dzisiaj stoi u mnie na półce i czeka, aż córeczki podrosną na tyle, że będziemy ją czytać wieczorem przed snem. Wspaniała książka, polecam wszystkim, „Na skrzydłach Północnej Wichury” George’a MacDonalda.

  28. Dzięki Tobie, dziś znów powracam do najpiękniejszego okresu w życiu, do mojego dzieciństwa… Od zawsze jestem wielką fanką książek, literatury wszelakiej maści. Mimo tego, że gust mój i spojrzenie na świat przez tyle już lat uległ mniejszym bądź większym zmianom, jest taka książka, którą kochałam, kocham i kochać będę. Mam tu na myśli przepiękną opowieść o magii przyjaźni i wolności, o nadziei i miłości…, powieść pióra F.H.Burnett o tytule „Tajemniczy ogród”. Jest to najlepsza książka na wakacje, sama odkryłam jej magię właśnie podczas letniej wyprawy…. Cała historia z tą książką jest dla mnie niezwykła i magiczna. Wszystko zaczęło się naście lat temu, kiedy to z zapasem literatury pod pachą wybrałam się do dziadka na wieś. Uwielbiałam siadać na wsi, na ganku pod domem i czytać w świetle letniego słońca. Dziadek widząc moją miłość do literatury zaproponował, żebym pogrzebała na strychu, gdzie leżą jeszcze książki mojego taty. A, że uwielbiam starocie i książki,a strych jest
    dla mnie jak Disneyland dla współczesnego dziecka, nie czekałam długo… Pośród licznych książek począwszy od Małego Księcia, a skończywszy na Czterech pancernych i psie znalazłam książkę, która mnie zaintrygowała – Tajemniczy Ogród. Była zniszczona, przypuszczam, że to jedno z jej pierwszych wydań, miała swój charakter… Zeszłam ze strychu i pogrążyłam się w lekturze. Towarzyszyły mi przy niej łzy wzruszenia, uśmiech na ustach i wiele innych emocji. Książkę wówczas przeczytałam po raz pierwszy i wyjść z podziwu nie mogłam nad tym literackim cudem. Później jeszcze wielokrotnie do niej wracałam. Była to moja ucieczka od gorszych ocen w szkole, od kłótni z młodszą siostrą…. Zawsze, gdy coś poszło nie tak, kiedy nie miałam już na nic siły ,,Tajemniczy Ogród” leczył skuteczniej niż najlepsza słodkość. A po przygody małej dziewczynki sięgałam jako dziecko za każdym razem z takim samym zachwytem i rozmarzeniem. O czym jest powieść? O dziewczynce imieniem Mary, która urodziła się i większość życia spędziła w Indiach. Dziewczynka nie była szczęśliwa, rodzice ją ignorowali przez i wychowywana była przez nianię, która spełniała jej każdy kaprys wyrosła na zarozumiałą, samolubną osobę. Mary była samotna, nie miała żadnych przyjaciół i nie zastanawiała się nawet, jakie tajemnice kryje świat poza murami bogatego, ale smutnego domu, żyła w swojej złotej klatce. Wszystko uległo jednak zmianie, gdy wybuchła plaga cholery i rodzice Mary umarli. Dziewczynka została zmuszona wyjechać do Anglii, do swojego wuja, którego nigdy nie widziała. Schorowany mężczyzna nie życzył sobie widzieć wychowanki, więc Mary zajęła się służąca Marta.Dużą rolę odgrywa też budzenie się zainteresowania przyrodą i ruch na świeżym powietrzu w wielkim ogrodzie otaczającym pałac Cravena. Mary spotyka tam ogrodnika Bena Weatherstaffa, ponurego milczka, w którym czuje pokrewną duszę.Tereny pałacu, w którym żyje dziewczynka są otoczone wysokim murem i zjaduje się tam zamknięty ogród. Mary przypadkowo odnalazła do niego klucz. Ten skryty przed ludźmi zakątek zaczyna uważać za swoje królestwo. Co dzieje się dalej? Jak toczy się los dziewczynki? Poznaje ona swego przyjaciela Dicka, rodzi się przyjaźń, pojawia się Colin. Nie będę w tym miejscu opisywała całej fabuły, myślę, że większość ją zna, bądź się zapozna. Chcę tylko powiedzieć, że była i jest to dla mnie niesamowita opowieść, dająca garść śmiechu, optymizmu, skrywająca sekrety. Pokochałam tę książkę, bo ona daje nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone, że każdy ma szansę się zmienić i poprawić, nawet przy końcu swojego życia. Pokazuje jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa przyjaźń, miłość, po prostu posiadanie jakiejś bliskiej osoby- kogoś, komu można się wypłakać w ramię, porozmawiać i wyżalić. Bo dziecko potrzebuje tego jeszcze bardziej. Szczególnie takie, które musiało dorosnąć zbyt szybko. Akcja toczy się, gdy powoli pojawiają się pierwsze oznaki wiosny. Ogrodnicy rozpoczynają pracę w dworskich sadach, kwitną drzewa, kwiaty wypuszczają pędy. Ale czy na pewno chodzi tylko o zmianę poru roku? Może ktoś jeszcze ma się wybudzić ze snu ułudy, smutku, łez i złości? Może to my mamy się wreszcie obudzić? Jestem pewna, że gdy tylko moja córka dojrzeje do tej lektury to przekażę jej egzemplarz ze strychu od dziadka i wspólnie zgłębimy po raz kolejny opowieść o trójce przyjaciół…. Jestem bardzo wdzięczna mojemu dziadkowi, że dzięki niemu mogłam odkryć tę fantastyczną lekturę, i że dzięki niemu poznają ją również moje córki.

  29. Moi chłopcy uwielbiają:
    „Pod ziemią, pod wodą” Aleksandra Mizielińska Daniel Mizieliński
    Całą serię Mądra Mysz np. „Mam przyjaciela strażaka” Ralf Butschkow czy „Maszyny i pojazdy. W gospodarstwie rolnym” Monika Wittmann, Alexander Steffensmeier
    Książki Doroty Gellner „Gryzmoł”, „Myszka”, „Duszki, stworki i potworki”
    „Opowiem ci, mamo, co robią auta”Nowicki Artur, Brykczyński Marcin i inne z tej serii
    Często sięgamy do klasyki Reksio, Miś Uszatek…

  30. Moją ulubioną książką z dzieciństwa jest książka „Gdzie jest Bob”? Zofii Bogusławskiej. Opowiada o jamniczku, który uciekł swojej, małej właścicielece i tuła się po mieście, poznając przy okazji nowych ludzi. Książka momentami jest bardzo smutna, ale, moim zdaniem, uczy też szacunku do zwierząt.
    Raczej dla tych, trochę większych 🙂

  31. Ja i mój 5cio letni syn uwielbiamy wracać do książki mojego dzieciństwa – „Czarnoksieznik z krainy Oz”. Udało mi się zachować ją do dnia dzisiejszego, co nie było wcale takie proste, gdyż nie mieściła się na zwykłej półce z racji na duży format (A3) Jest to bardzo ladne wydanie, posiada piękne ilustracje, no i do tego ta wielka przygoda Dorotki, ktora niesie tak glebokie przesłanie. Nikomu chyba przypominać nie trzeba jak tchorzliwy lew zyskuje odwagę,czy słomiany strach na wróble- mądrość. Książka tj. wydanie, jak i sama opowiesc zdecydowanie warte polecenia. Tym bardziej cieszy fakt, że zaczarowala ona mojego syna tak samo jak mnie, kiedy byłam małą dziewczynką. 🙂

  32. „Skarpetki” uwielbiamy, „Cebulkę” czytamy już drugi rok z rzędu przed świętami, a na „Awanturników” się czaimy od pewnego czasu:)
    W naszym domu miano najpiękniejszej książki dla dzieci jest przechodnie i otrzymuje je kolejna pozycja książkowa średnio co miesiąc;) Obecnie jednak dla mnie najpiękniejszy jest „Szary domek” (książka wydana w ramach konkursu w jednej sieciówek;) – nie będę robić reklamy) – z pięknymi ilustracjami, wspaniale napisana opowieść o przyjaźni. Najpiękniejsze jednak jest w niej to, że to pierwsza książka, którą moja sześciolatka postanowiła przeczytać sama:)

  33. Bez zbędnego pisania. Porostu,, Miłość „. Córeczka jeszcze nie lubi zadługich książeczek, dlatego ja pokochała tak jak i japięknie obrazuje miłość matki, jest prawdziwa i prosta w zrozumieniu☺To właśnie miłość jest dla nas ta najpiękniejsza.

  34. Jest taka autorka, której dzieła kochałam już jako dziecko, a miłość tę przekazalam synowi. To Astrid Lindgren. 🙂 Uwielbiałam ją za szaloną Pippi Pończoszanke, psotnego Emila, czy przygody niesfornego rodzeństwa z ulicy Awanturnikow. Gdy już sama umiałam czytać, zaczytywalam się w takich jej powieściach, jak „Ronja, córka zbojnika”, czy „Madika z czerwcowego wzgórza”. Jednak zdecydowanie numerem 1 dla mnie jest książka pt „Dzieci z Bullerbyn” ! Uwielbiam ją za to, że ukazuje piękno beztroskiego dzieciństwa, z tej książki się „nie wyrasta”.:) Posiadam w domu kilka wydań „Dzieci z Bullerbyn”. Ostatni raz zakupiłam je, będąc jeszcze w ciąży, by czytać synkowi w brzuchu. Teraz czytamy już wspólnie. 🙂 Najlepsza książka wszechczasów to właśnie „Dzieci z Bullerbyn” spod pióra ukochanej przez dzieci i dorosłych, Astrid Lindgren.

  35. Najpiękniejsza książka to taka, którą dziecko chce czytać znowu i znowu.., która jest tak samo interesująca dla małego człowieka kiedy po raz pierwszy czytają mu ją rodzice i kiedy przeczyta ją samodzielnie kilka lat później , i taka którą z równym zainteresowaniem czyta dorosły, o której się rozmawia z domu, którą się wspomina, książka która łączy. Jednym z takich tytułów (bo mamy ich oczywiście więcej) jest u nas „Pippi Pończoszanaka”. W naszym domu każdy chciałby zostać Pippi :). Uwielbiamy i polecamy.

  36. Jak dla mnie i mojej córki najpiękniejsza książka to : ,, Dzieci z Bullerbyn”. Mamy to duże pięknie ilustrowane wydanie z nk. Córka ma 4,5 roku a zna na pamięć każdy szczegół. Rozmawia na temat tej książki z dziećmi które już chodzą do 3 klasy. W trakcie zabawy przypomina sobie i opowiada posty dzieci z książki. To jest nasz numer 1.

  37. „Nawet nie wiesz, jak bardzo Cie kocham” to ukochana książka mojego późnego dzieciństwa. Będąc w ciąży zamęczałam męża, żeby czytał mi ją przed snem i słuchając roniłam w poduszkę przepełnione hormonami łzy wzruszenia. Może dlatego już od maleńkości Maja tak lubiła jej słuchać.

    Bo tych kitajców nie można nie pokochać. W książce mieszkają Duży Brązowy Zając i Mały Brązowy Zajączek – nie do końca wiadomo, czy to bracia, czy tata z synkiem, nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, iż owe zające bardzo się kochają. Mały Zajączek za wszelką cenę stara się zmierzyć i opisać swoje uczucie jak najdokładniej, jak najbardziej wizualnie. „Kocham Cię, jak…” – poszukując największych rzeczy jakie może sobie tylko wyobrazić rozpoczyna swoistą licytację uczuć. A Duży Brązowy zając z cierpliwością i zrozumieniem podejmuje dialog odpowiadając własnym ogromem miłości.

    Ciepła, chwytająca za serce opowieść o emocji wymykającej się definicjom, o zrozumieniu i dziecięcym postrzeganiu świata. Dodatkowo jest prześliczna wizualnie, ilustracje Anity Jearam to absolutne mistrzostwo świata. Ta mądra książeczka trafia do serc i małych i dużych czytelników.

  38. Najpiękniejsza książka dla dzieci to moim zdaniem taka, która co wieczór powoduje przebieranie małymi stópkami oraz wlepianie w nią wzroku jakby okładka była zrobiona co najmniej z czekolady 🙂 U Nas nie kwestionowanym liderem w tej dziedzinie była ( i będzie ) książka ” Bobo, historyjki obrazkowe dla najmłodszych dzieci „. Książkę zakupiłam będąc jeszcze w ciąży razem z ” Naciśnij mnie „. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to właśnie ” Bobo” tak prawdziwie, na 100 % zapoczątkował Naszą przygodę z książką. Młody brał ją na prawie każdy wyjazd poza dom, w ciągu dnia i wieczorem przynosił w pierwszej kolejności tę historyjkę o miłej koszatce. Książeczka jest napisana w bardzo przystępny,nadzwyczaj prosty,ale też mądry sposób. Na początku znajdziemy w niej obrazkowy spis treści, w skrócie obrazujący kolejne przygody uroczego zwierzątka i jego rodziny. Zastanawiałam się kiedyś na czym polega jej fenomen i teraz kiedy mój Piotr ma 4 lata i książka jeż już schowana wiem, że to właśnie ta prostota, krótkie, ale niesamowicie trafne teksty oraz piękna kreska obrazków przedstawiających dokładnie tyle ile trzeba uczyniły ją niezapomnianą bajką, która zapoczątkowała wszystko … miłość do książek i narodzenie się wielkiego przyjaciela mojego syna do dnia dzisiejszego czyli misia „Bobo”. O ile miś z powodu ilości prań ledwo jeszcze trzyma łapy i ogon na miejscu 🙂 tak książka mimo „wymiętolenia” do granic możliwości ma się bardzo dobrze. Wpadliśmy nawet na pomysł żeby zalaminować jej okładkę i wręczyć ją synowi, gdy będzie miał już swoje potomstwo ! Zrobimy tak na pewno w końcu przyniosła mu tyle radości i to od niej wszystko się zaczęło … dla Niego na pewno jest najpiękniejszą książką.

  39. Znacie te chwile z dzieciństwa kiedy tata pracował całymi dniami, a wieczorem taki zmęczony choć chwilkę przed snem spędzał z dziećmi?? i to te chwile pamięta się ze szczególnym ściśnięciem serca…(mama zawsze gdzieś w pobliżu była) Mój mąż zawsze stara się spędzić czas z dzieckiem, tyle na ile może. Nasza córka ma 3,5 roku, od dwóch lat wręcza swojemu tacie na „dzień taty” książkę – Kochany tatuś, Tata i ja – książkę dla niego i dla niej, czas tylko dla nich. I gdy otwieram drzwi pokoju, a tata czyta „ich” książkę córka zawsze zawoła „mamuś to jest książka moja i tatusia, nie podsłuchuj” serce mi się uśmiecha i wiem, że gdy dorośnie tych chwil z tatą nigdy nie zapomni….

  40. Jestem ojcem 4-latka, któremu zawsze czyta moja żona. Czytanie dziecku nigdy nie wydawało mi się niczym pociągającym. Może dlatego, że tak naprawdę nie znam dziecięcych książek, moi rodzice nigdy mi nie czytali, nie miałem dostępu do biblioteki jako małe dziecko, a ta szkolna wyposażona była tylko w nudne obowiązkowe lektury. Sam odkryłem radość z czytania dopiero w szkole średniej i ginąłem w książkach od tamtej pory na długo. Ostatniej zimy syn z niecierpliwością chciał się ze mną podzielić wrażeniami z prezentu jaki dostał od babci na Mikołaja. Książka o Mikołaju – cóż można o nim napisać… Że jeździ saniami prowadzonymi przez renifery, włazi przez komin i zostawia prezenty dla grzecznych dzieci. Nuda… A tymczasem książka „Święty Mikołaj. I Ty możesz mu pomóc” wydawnictwa Wilga wywołała u mnie emocje, które trudno opisać słowami. Czy wiedzieliście, którą trasą dokłądnie lata Mikołaj na saniach i jakie gwiazdozbiory mija w tym czasie? Czy widzieliście ukryty w książce magiczny pył, dzięki któremu każdy kto zobaczy Mikołaja natychmiast o tym zapomina? A może wiecie jakim guzikiem na pulpicie sań uciszyć hałasujące renifery? Albo co zrobić, jeśli od prezentów oderwały się zawieszki? Wpadłem po uszy. Wpadłem w zachwyt Mikołajem, ale wpadłem też w manię wyszukiwania dla syna innych tego typu perełek. Od tamtej pory zawarłem pakt z panią z działu dziecięcego osiedlowej biblioteki i wypożyczam więcej niż mi wolno 😉 Od tamtej pory do naszego domu zawędrowało już wiele przepięknych dzieł dla dzieci. Od tamtej pory wieczory z dziecięcą książką i moim synem są tylko nasze 🙂

  41. Nasze obecne typy:
    1. Peryperie hipopotamków Maksa i Zuzi z „Świat Maksa i Zuzi” Wydawnictwa Skrzat
    2. Przygody niezwykłego Misia Kazimierza – „Przygody Misia Kazimierza” Oficyna Wydawnicza Wilk&Król jesteśmy ciekawi co przytrafi się Misiowi w kolejnych częściach książki
    3. Szalona podróż ślimaka Jasia z „Podróży na jednej nodze” Wydawnictwa Bajka

  42. Oto nasza lista trzech (aktualnie) dla nas najpiękniejszych książek. Lista subiektywna, podyktowana potrzebą córki poznawania świata przyrody i emocji. Te książki obecnie czytam z moją trzylatką. Są piękne także dlatego (a może nawet przede wszystkim), że ona je uwielbia.
    1) „Tappi i niezwykłe miejsce”, Marcin Mortka
    2) „Żubrzyk Pompik. Zapach Wiosny”, Tomasz Samojlik
    3) „Elmer. Najlepsze przygody”, David McKee

    Ja dodam jeszcze jedną naszą pozycję o tolerancji – „Zebra”, Ifi Ude

  43. Najpiękniejszą książką wg mojego 5-lata jest pozycja „Całuski i buziaczki”. Prosta książka pisana wierszem. Prosta książka opowiadająca o relacji mamy i dziecka. Prosta książka, która z punktu widzenia malucha pokazuje jak ten czuje się doświadczając miłości i zainteresowania ze strony rodzica. Książka, która odsłania rodzicom dziecięce postrzeganie miłości, a przy okazji pozwala spędzić czas na buziakach i przytulankach, których przez całe życie potrzebuje każdy z nas.
    Możemy ją czytać każdego dnia – przytuleni do siebie i szczęśliwi 🙂

  44. Hej 🙂 według mnie najpiękniejsza książka to „MIŁOŚĆ” wydawnictwa Entliczek. Wprowadza ona dziecko i rodzica w magiczny Świat. Czytając tę książkę jest czas tylko na wyznanie miłości między dzieckiem a rodzicem. To czas tylko dla nich. Nawet jeśli ktoś ma problem z wyrażeniem uczuć to jest książka dla niego. My czytamy ją dzieciom a dzieci nam 🙂 Nie myślimy wtedy o innych rzeczach. Nasza miłość jest najważniejsza.

  45. Mam 60 lat. Jestem rolniczką, a od kilku lat pracuję w firmie kwiatowej. Kocham naturę, rośliny, a praca w ogrodzie i polu daje mi dużo więcej satysfakcji niż np zajmowanie się domem. Mam troje wnuków i jestem zachwycona tym, co mają na swoich książkowych półkach. Kiedy zobaczyłam „Pszczoły” wyd. Dwie Siostry po prostu przeszły mnie dreszcze. Przepiękne ilustracje (nie sądziłam, że tak wspaniale można narysować zwykłą pszczołę, ul, plastry miodu), ciekawostki techniczne (jak wygląda ul w środku i jak się zbiera miód), historia (z pszczołami od dinozaurów przez monarchie aż do czasów współczesnych). Nie sądziłam, że dzieci z książki dla nich właśnie mogą dowiedzieć się, gdzie do ciałka pszczoły trafia nektar, a gdzie pyłek kwiatowy i co się z nimi później dzieje. No i ten ważny przekaz, że bez pszczół nasze środowisko jest zagrożone. Że ludzie sami muszą zapylać kwiaty, żeby mieć owoce. Jestem w zachwycie. Obecne pokolenie ma dużo. Jako dziecko nie miałam takich pięknych książek. Dziś dzieci mogą uczyć się szybciej i piękniej. Mogą pochłaniać książki, wiedzę dzięki przecudnej grafice już od niemowlęcia. Oby tylko dorośli umiejętnie potrafili to wykorzystać.

  46. Naszą ukochaną książeczką jest „Bzyk Brzęk” Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel. Zabawne i emocjonujące przygody tytułowego bohatera, czyli muchówki w paski i jego przyszywanej cioci włochatej muchy Rączycy Czarnonogiej zawsze wprawiają nas z synkiem w dobry nastrój ( nawet kiedy mamy ciężki dzień). Możemy także polecić z całego serca jeszcze jedną książkę tej samej autorki, a mianowicie „Humory Hipolita Kabla”. Tak jak jej poprzedniczka jest przepełniona ciepłem i inteligentnym humorem, dlatego pokochają ją zarówno dzieci jak i dorośli. Genialne powiedzonka z tej książki weszły już do naszego życia codziennego, z „Do jasnej parówki” na czele.

  47. Jestem dumna z Twojego wpisu, którego zjadłam jak świeże bułeczki na śniadanie ! Cudownie się czyta, i mam wrażenie, że pisząc wkładasz w to całe serce. A ja? A ja lubię czytać 🙂 I to w tym wszystkim jest najpiękniejsze !

    Czytanie dzieciom jest bardzo ważne, i to nie do ukrycia,
    ogromna wiedza i setki nowych słów z czytania sa do zdobycia,
    dlatego już od poczęcia czytałam książki,bajki i wiersze brzuszkowi,
    a potem dumnie na dzień dobry i na dobranoc narodzonemu maluszkowi.
    I tak czytanie książek weszło nam w nawyk, książki-najlepsze wyzwanie,
    a dzieci ? ochotę mają na ich czytanie !
    Czytanie rozwija, edukuje, naucza, pobudza wyobraźnię i leczy smutki,
    same pozytywne w czytaniu książek dzieciom widzę jak skutki 🙂
    Czytanie dzieciom buduje wzajemne relacje, więzi i przybliża rozmowie,
    dlatego niejednokrotnie nawet i mąż dzieciom niejedną bajkę opowie 🙂

    I tak właśnie NAJPIĘKNIEJSZA KSIĄŻKA dla dzieci to „Bracia Grimm Księga baśni” która zawiera,
    bajki takie jak Jaś i Małgosia, Żabki Król i inne – i chęć czytania dzieciom aż mnie rozpiera !
    Ta książka pod postacią cudownych, krótkich bajek uczy dzieci myślenia i samodzielności,
    buduje poczucie ich wartości,, pokazuje przygody, pozwala na bujanie w obłokach w kreatywności.
    To właśnie ta KSIĄŻKA jest najlepsza bo wciąga, bo można ją czytać wielokrotnie bez znudzenia,
    i to właśnie ona pokazuje, jak wgronie rodziny,miłości i przyjaźni spełniają się marzenia.
    Książka która uczy poprzez przygody baśniowych bohaterów, która pozytywne emocje wyzwala
    i oderwać od rzeczywistości choć na chwilę całej rodzinie pozwala !
    To książka której słucha się z zapartym tchem (dobre dla dzieci) i przyjemnie się czyta (dobre dla rodzica),
    i myśl że za wygrany bon mogłabym kupić inne części, po prostu mnie zachwyca !

    C CUDOWNA książka która zawiera najlepsze przygody bohaterów na świecie,
    Z ZNAKOMICIE rozwesela dzieci, daje powody do uśmiechu najpiękniejszego w świecie,
    Y YES! Doskonale się sprawdza do czytania w domu i wiosenną pogoda w ogrodzie,
    T TRYSKAMY dzięki niej optymizmem, a i tak czytanie dzieciom jest u nas w modzie.
    A ATRAKCYJNOŚĆ tej książki to prosty język, łatwość zrozumienia i świetne przygody,
    J JEST to książka bardzo ciekawa, optymistyczna, obrazująca radość z czytelniczej wygody.
    M MA w sobie najcudowniejsze obrazki, które także ciekawią dzieci każdorazowo,
    Y YUPII ! To książka która nadaje się do czytania więcej razy niż jednorazowo.

    D DZIECI poprzez czytanie kreują swój świat, osobowość i zyskują wiedzę na całe życie,
    Z ZDROWIE umysłowe się polepsza, koncentrują się i cieszą się chwilą należycie
    I I właśnie dlatego takie książki jak Bracia Grimm Księga baśni to super dziecięce wydanie
    E EFEKTOWNE w historyjki, wciągające- idealne jest z tego dla dzieci czytanie.
    C CENIĘ więc książki, bo każda z nich przekazuje wiedzę, każda jest wszak wyjątkowa,
    I I wiecie co? Przygoda z czytaniem jest w naszym domu wszak odlotowa.
    O OLBRZYMIĄ radość daje nam czytanie,pomaga zasypiać na dobranoc i łagodzi stres,
    M MOIM zdaniem książka pomaga gdy dziecko smutne i oczy ma pełne łez !

    I tak właśnie nalepszą książką dla dzieci jest „Bracia Grimm Księga baśni” – książka z pasją, uśmiechem i setkami przygód 🙂 Coś co my najbardziej lubimy .

  48. Dla mnie najpiękniejsza jest książka Astrid Lindgren „Bracia Lwie Serce”. Jest to historia wielkiej, braterskiej miłości. W przepiękny i mądry sposób opowiada o poświęceniu, marzeniach, lękach i śmierci, co w literaturze dla dzieci nie jest zbyt częste. Dla mnie ma szczególne znaczenie, ponieważ książkę Lindgren wraz z dedykacją dostałam od mojej babci w dniu dziewiątych urodzin. Jest to moja najcenniejsza po niej pamiątka, a przy okazji skarb, który chcę przekazać córce.

  49. Według mnie, skromnej Mamy, najpiękniejsza książka dla dzieci to „Jak tata pokazał mi wszechświat” Ulf Stark, Eva Eriksson. Książka o niesamowitej fabule, która pozwala zobaczyć na rodzicielstwo z innej perspektywy, czytając ją dziecku roniłam niejedną łezkę i wzruszyłam się niesamowicie.

    Książka „Jak tata pokazał mi wszechświat” daje do myślenia,
    i zarówno na dziecku jak i na czytającym rodzicu sprawia duże wrażenia,
    opowiada piękną historię gdzie Tata zabiera dziecko na łąkę, na spacerek,
    jednak irytuje się, gdzie dziecko zajmuje się gdy dziecko zajmuje czas swoich gierek,
    ukazuje jak Tata próbuje wzbudzić zainteresowanie, i nazywa gwiazdy na niebie,
    polecam ją przeczytać, bo wzruszy na pewno i Ciebie !
    To książka pełna ciepła, miłości, która ma na celu uświadomienie,
    że dziecko rozumie więcej niż nam się wydaje, a poznawanie świata to jego marzenie !
    Ta książka jest niesamowita, bo daje do myślenia i pozwala dziecku na wyobrażenia,
    pokazuje świat detali i całości w innej perspektywie, pełnej drobostek docenienia.

    Uważam, że ta książka ma w sobie to „coś” co sprawia, że można ją czytać po sto kroć a się nie znudzi.
    Zaciekawi dziecko w każdym wieku, wywoła uśmiech na twarzy i będzie okazją do niejednej rozmowy.
    Ta książka pobudza myślenie, uczy zaradności, pozwala spojrzeć na świat przez różowe okulary.
    Uważam, że to najlepsza książka, bo pokazuje także rodzicowi, żeby nie traktować „dziecka” jak „nierozumną” istotę, ale jak kogoś równego sobie, kogoś zasługującego na więcej uwagi i więcej miłości.
    Pozdrawiam Edyta

  50. Żadna książka nie jest najpiękniejsza! Jak to? Tak to! Kiedy byłam dzieckiem, uwielbiałam książkę „Śpiewająca lipka – bajki Słowian zachodnich”. Pamiętam wieczory, kiedy rodzice czytali mi te historie wzdrugając się przy nieco dziwacznych ilustracjach, które ja z kolei bardzo lubiłam. Później było wielu bohaterów, a czasami te „niedziecinne” historie bawiły mnie najbardziej – mistrzem Stachura i jego epitety – ty zgago, ty bycie zbędny, ty końska pijawko itp. Dzisiaj to mój T. dyktuje warunki i czytamy Pucia, Chrupcia, przeglądamy Mamoko i snujemy historie przy „Ulicy Czereśniowej”. Najbardziej bawi go pan Pierdziołka i te mniej parlamentarne rymowanki, które zna na pamięć! Wciąż odkrywamy nowe książki, a wiele jeszcze przed nami. Dlaczego żadna nie jest najpiękniejsza? Bo wszystkie takie są – wyzwalają różne emocje, dają wspólny czas! Zachwycają nas, a po chwili zanurzamy się w nowe przygody, poznajemy inne światy – i tak bez końca. Kochamy czytać https://www.instagram.com/p/BTXJaApAciZ/

  51. Najpiękniejsza książka dla dzieci….. To trudne pytanie. Najpiękniejsza i najważniejsza książka dla dzieci to ta, którą z chęcią czytają/ której chętnie słuchają. Bo ona jest ich kluczem do wspaniałego świata. Ale każde dziecko jest inne, ba nawet w każdym etapie życia inne lektury będą dla niego pasjonujące.

    Codziennie wydawane są nowe pozycje, wśród nich wiele pięknych i mądrych (wystarczy spojrzeć na Twój wpis, aż serce się raduje , oczy chcą oglądać i czytać…). Ale dziś – polecam wszystkim dzieciom „Niedźwiedzia łowcę motyli” M. Pourchet, S. Isern: piękne, delikatne ilustracje i piękna treść. O przyjaźni, odwadze, zaufaniu, determinacji… O tym, że dobro powraca. I nawet małe istotki (takie jak motylki) mogą zdziałać wiele (uratować niedźwiedzia). Warto ją przeczytać, warto uwierzyć w siebie i uwierzyć w przyjaźń.

    Czytanie książek jest wartością samą w sobie. Rozwija, uczy, poszerza horyzonty, pobudza wyobraźnię, wspomaga rozwój mowy, wycisza, albo wprost przeciwnie – pobudza do kreatywności, daje tyle możliwości!!! Wspólne czytanie buduje więzi, książki mogą pomóc nam w wytłumaczeniu dziecku pewnych zjawisk czy spraw ze świata realnego (wraz z Franklinem, który czekał na siostrzyczkę – nasz Królik czekał na swoją młodszą siostrę), wartości, prawd… I jest to naprawdę przyjemnie wspólnie spędzony czas.
    Uwielbiamy z mężem patrzeć, jak (teraz przede wszystkim córeczka) sadza wygodnie swojego misia i lalkę, wybiera książkę i „czyta” im po swojemu. Pokazuje przy tym ilustracje, opowiada, zadaje pytania… Nagraliśmy nawet filmik komórką, żeby pokazać jej jak będzie starsza jak zaczęła się jej przygoda z książką 😉

    Każde z naszych dzieci jest inne i czasem bywa trudno pogodzić ich książkowe fascynacje ( -> decyzja co czytamy wieczorem przed snem…) Na razie oboje są przede wszystkim słuchaczami – „dopowiadaczami i oglądaczami”. Uwielbiamy z mężem patrzeć, jak teraz przede wszystkim córeczka- sadza wygodnie swojego misia i lalkę, wybiera książkę i „czyta” im po swojemu. Pokazuje przy tym ilustracje, opowiada, zadaje pytania…

    Od niedawna 3-letni Tosiul – na początku (podobnie jak brat) stawiał na klasykę polskich poetów – „Okulary”, „Lokomotywa”, „Samochwała” (czytane wielokrotnie, znane na pamięć), potem Gruffalo, aktualnie miłością ogromną darzy Basię (a ja uwielbiam jej mamę, za to, że jest mamą, a nie chodzącym ideałem, zresztą Basię uwielbia też Królik), słonia w kratkę, lubi też Franklina, książki z serii Mądra Mysz., które opowiadają o różnych zawodach. No i „Pana Praktycznego” wraz z jego kotem….
    StarszegoKrólika za to fascynuje cały świat, więc chętnie „czyta” (słucha lub sam przegląda) książki pokazujące mapy, opisujące miasta (np. „Listy od Feliksa”), opowiadające o historii, opowieści o rycerzach, czy pozycje o zwierzętach i dinozaurach. Bardzo lubi serię o przygodach młodych detektywów Tiril i Olivera J.L. Horsta, sam przy okazji też próbuje rozwikłać zagadki…

  52. Miałam w dzieciństwie książkę/czasopismo/komiks (już sama dokładnie nie pamiętam) w takiej formie jak „Rycerz Lwie Serce” (też nawet o rycerzu!) i ją uwielbiałam, czytałam setki razy, bo można było przejść ją na wiele różnych sposobów. Kiedy więc tylko zobaczyłam „Rycerza Lwie Serce”, zamówiłam od razu, pewna, że chłopcy oszaleją. I… wielki zawód. Nie wiem, czego tej książce brakuje, ale nie było efektu wow. Nie spodobała się za bardzo ani mnie, ani chłopcom niestety (ledwo dotrwali do końca). Zobaczymy, może spodoba im się bardziej, gdy już nauczą się czytać i będą mogli poczytać ją sami.

Zostaw odpowiedź