Najlepsza rzecz, którą daję dziecku każdego dnia + gra ogrodowa, która uczy...

Najlepsza rzecz, którą daję dziecku każdego dnia + gra ogrodowa, która uczy logicznego myślenia

0 10019

Jak często słyszysz, że te dzisiejsze dzieci to masakra jakaś? Tablety przyrastają im do rąk już podczas narodzin, a o istnieniu piłki jedno z drugim zupełnie zapomniało. Sama ostatnio odwiedzając moje dawne blokowisko, z lekkim przekąsem wspomniałam o pokoleniu XXI wieku, które za nic ma takie świętości jak trzepak, który przyrdzewiały i samotny z westchnieniem wspomina stare dobre czasy. Czy jednak naprawdę jest aż tak źle z naszymi dzieciakami?

W te wakacje odwiedzamy najróżniejsze place zabaw, parki i plaże. Za każdym razem spotykamy całą rzeszę dzieciaków, z którymi mój syn szaleje do utraty tchu. Chowają się tak, że widzę ich wszystkich jak na otwartej dłoni (hihi), uciekają w podskokach bawiąc się w berka i urządzają, jak to Maciek nazywa, „rundki” na swoich hulajnogach czy rowerach. Skaczą na trampolinach, stawiają babki z piasku i robią tysiące baniek mydlanych. Nie widzę więc tych totalnych pustek o których często mówimy. Może jest to bardziej zauważalne kiedy na zewnątrz robi się chłodniej i zaczyna się czas szkolno – przedszkolny? Może jest to wina rodziców, którzy wolą się skulić pod kocem z kubkiem gorącej herbaty, a nie marznąć pod huśtawkami? Może jest to kwestia tego, że nasze dzieci mają więcej zajęć dodatkowych, więcej obowiązków, niż my kiedyś? Nie wiem.

Wiem, że jako rodzic zrobię wszystko, żeby mój syn jak najczęściej łapał w dłonie piłkę czy wsiadał na rower i biegł do kolegów. Wiem też, że to może się po prostu nie udać. Kolegów na tym podwórku może wcale nie być… Takie czasy…

Dziecko pójdzie za Twoim przykładem, nie za Twoją radą…

Póki co, problemu z naszym pięciolatkiem nie mamy. Sam z chęcią wybiega do ogrodu o świcie i ciężko go z tego podwórka ściągnąć na wieczorne domywanie czarnych paznokci i kolację. Od początku jego życia pokazujemy mu, że to co najfajniejsze dzieje się poza murami domu, wyciągamy na wycieczki rowerowe, walczymy, by każdego dnia miał kontakt z rówieśnikami (jedynak potrzebuje tego jak nikt inny ;)). Mój mąż wieczorami rozpala z synem ognisko, a w upalne dni idziemy nad jezioro schłodzić się w cudownej wodzie. Sterczymy na zmianę na placach zabaw i z uśmiechem na ustach słuchamy „Jeszcze tylko dwie minutki. Plooooszę”, chociaż świadomość tego, że obiad jeszcze nie przygotowany i zalegam z pracą pali. Nie wrzeszczymy kiedy brudzi się w błocie, chodzi po kałużach i zbiera do pudełeczka robale. Akceptuję jego fascynację pajęczakami (brrrr…) i zachęcam do odkrywania nowych gatunków przy naszym domu. Jeśli my go nie nauczymy, że podwórko jest fajne, jeśli nie damy przykładu i sami zagrzebiemy się w garach i przykleimy do smartfona, to nie oczekujmy, że dziecko chętnie wyskoczy na orlik jako nastolatek.

W ramach tego spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu, chciałam Wam pokazać nasz ostatni hicior od Buiten Speel. Kiedyś już pisałam o jednej z ich podwórkowych zabawek, a dokładnie o Balansującej wieży (TUTAJ), która do dzisiaj jest u nas jedną z częściej wyciąganych z domu zabawek.

RÓWNOWAŻNIA BUITEN SPEEL

Tym razem skusiliśmy się na Równoważnię. W pudełku znajdziecie 20 drewnianych klocków – buziaków, deskę z podstawką, czyli element, na którym będziemy układać klocki, kostkę oraz bawełnianą torbę, żeby to wszystko wygodnie przechowywać.

Rzucasz kostką i sprawdzasz czy wypadł kolor niebieski, zielony czy fioletowy. Bierzesz buźkę w odpowiednim kolorze i ustawiasz na równoważni. Zadanie nie jest proste, ponieważ równoważnia działa jak waga szalkowa. Wymaga precyzji ruchów, skupienia uwagi i logicznego myślenia. Młody w mig załapał, że jeśli postawi dwa klocki po jednej stronie równoważni, drugą pozostawiając pustą, to konstrukcja automatycznie się zawali.

Często bawimy się bez użycia kostki. Komu uda się postawić na równoważni najwięcej klocków zanim wszystko trafi szlag? Kto zbuduje z buziek najwyższą wieżę? Maciek uwielbia używać zabawki jako „karuzeli” dla swoich stikeezów czy też przyssawek, ponieważ błękitna deseczka obraca się wokół własnej osi. Pomysłów młodemu nie brakuje 😉

Jeśli będziecie chcieli sprawić dziecku ogromną frajdę – polecam.

Naszą równoważnię zamówiłam na Allegro – TUTAJ.

Ciekawa jestem jak to wygląda u Was. Cieszycie się świeżym powietrzem, spacerami i zabawą w piasku, czy może przyszedł ten czas, że podwórko to nuda i malucha trzeba na nie wypychać siłą. Czy w czasach tabletów, smartfonów i bajek w telewizji 24 na dobę, plac zabaw i rower mogą być atrakcyjne? Ja gorąco wierzę w to, że tak właśnie jest. Że to tylko kwestia pokazywania dziecku od najmłodszych lat, że na wszystko w życiu jest czas i miejsce, że we wszystkim trzeba zachować umiar i wypracować RÓWNOWAGĘ 😉

Równoważnia Buiten Speel → KLIK

Pamiętaj, że jeśli nie chcesz żebym zniknęła z Twojego Facebooka, to musisz klikać, że lubisz, kochasz i chcesz więcej 😉 Inaczej przepadnę, zginę i zostanę zastąpiona zdjęciami kotów i niedojedzonego sushi.

Partnerem tego wpisu jest serwis Allegro

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź