Fantastyczne książki na Dzień Dziecka i nie tylko

Fantastyczne książki na Dzień Dziecka i nie tylko

0 2865

Dzień Dziecka za dwa dni. Niewiele, ale wystarczy aby odwiedzić pobliską księgarnię. Gwarantuję, że książki, które Wam dzisiaj pokażę, odpowiednio dobrane do wieku dziecka i jego zainteresowań, nie mają szans by spocząć zapomniane na regale. W tym wpisie znajdziecie propozycje dla przedszkolaków i dla starszaków. Nie zapomnijcie zostawić po sobie śladu. Każda wasza aktywność to dla mnie niesamowita zachęta do dalszej pracy 🙂

To co? Zaczynamy?

Seria „Moje Bajeczki” – wyd. Egmont

Chyba nie ma dziecka, które nie kochałoby Maszy i Niedźwiedzia, Tomka i przyjaciół czy Boba Budowniczego. Za kilkanaście lat nasze skarby będą wspominały te bajeczki jako najprawdziwszą klasykę 😉 Wiesz! Jak my z nutą nostalgii rozprawiamy o Reksiu czy Bolku i Lolku.

Egmont wydał całą serię książeczek z bajkowymi bohaterami. Poza tymi, które mamy my, znajdziecie książeczki o Annie i Elsie, Kubusiu Puchatku czy disneyowskich księżniczkach (wszystkie znajdziecie TUTAJ).

Każda książka z serii „Moje bajeczki” zawiera kilka opowiadań, które młody każe sobie czytać po piętnaście razy. Są one pięknie ilustrowane, co sprawia, że czasami M. siada sobie z nimi sam, ogląda i „czyta” (w końcu zna je już na pamięć ;)).

„TEK Nowoczesny jaskiniowiec” Patrick McDonnell – wyd. Kinderkulka

Tek to mały troglodyta, który całe dnie spędza w swojej jaskini przyklejony do tableta lub konsoli. Nic ani nikt nie jest go w stanie oderwać od przechodzenia kolejnych poziomów w ukochanych grach. Pewnego dnia Wielki Wybuchacz, czyli miejscowy wulkan, wpada na doskonały pomysł… Co się stanie kiedy Tek straci połączenie i czy doceni piękno otaczającego go świata? Zobaczcie sami.

Ponieważ książka wygląda jak tablet, została u nas od razu numerem jeden. A treść? Świetna! Dla każdego dzieciaka – tableciaka.

„Paryż – znam to miasto” Judith Drews – wyd. Zakamarki

Po Sztokholmie przyszedł czas na poznawanie Paryża. Ta książka to prawdziwa gratka dla fanów wyszukiwania i wymyślania historii. Duża, kartonowa księga przybliża nam najbardziej znane dzielnice Paryża, a także skrywa znajome twarze.

Przed dziećmi wiele zadań. Będą musiały odnaleźć wszystkie francuskie flagi, dowiedzieć się gdzie śpiewa Edith i co zdenerwowało Coco. Jest też tutaj Yves, Maria Skłodowska – Curie i bracia Montgolfier. Coś Wam to mówi? 😉

Maciek najbardziej lubi śledzić losy małego złodziejaszka i podążającego za nim krok w krok policjanta. Ogromną frajdę sprawia mu również odnajdywanie sympatycznych, paryskich duszków i wyszukiwanie najdziwniejszych scenek z książki (piesek i śmierdząca kupka, kot w lokomotywie, mrówka zakochana w koniku polnym.

Kartonówki – uwielbiamy <3

„Miasto w chmurach. Miasto pod ziemią” Tomasz Kowal – wyd. Nasza Księgarnia

Prawdziwa książka – petarda dla troszkę starszych dzieci (mój przedszkolak ogarnia temat z pomocą mamy, ale książka zachwyci i sześciolatka i dziesięciolatka).

Tymek to młody agent specjalny, który wyrusza do podniebnego i podziemnego miasta, aby odnaleźć zaginione procesory Alfa. Droga będzie dłuuuuga, a po drodze czeka go mnóstwo przygód. Będzie pomagał mieszkańcom obydwu miast i rozwiąże wiele zagadek.

To, co w książce zachwyca, to szczegółowość z jaką opracowano miasta. W podziemiach znajdziecie poziom, na którym doprowadza się tlen do miasta, piętro na którym pracuje sztab ludzi aby dostarczyć miastu energię i kopalnię węgla. W mieście w chmurach jest stacja kolejki, którą można się tutaj dostać z ziemi, podniebne osiedle, wielki generator wznoszenia i wiele, wiele innych.

Maciek jest zachwycony tymi wszystkimi urządzeniami, rurami, silnikami, wyciągarkami i ładowarkami robotów. W obydwu miastach są też piekarnie, domy, miejsca rekreacji i placówki takie jak poczta czy klub sportowy.

Książkę można czytać w sposób tradycyjny – strona po stronie, ale można ją również rozłożyć na cały pokój i oglądać całe miasto na raz. Zobaczcie jak ta książka wciąga – i Maćka i jego o rok starszego sąsiada. Chłopaki nie pozwolili zabrać sobie książki, żebym mogła zrobić zdjęcie okładki 😉

„Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks” – wyd. Nasza Księgarnia

Pan Kleks to klasyk nad klasykami i nie wyobrażam sobie, żeby takiego ponadczasowego dzieła mogło zabraknąć w naszym domu. Maciek na to opasłe tomiszcze jest jeszcze trochę za młody, ale jak wiadomo Brzechwa terminu przydatności do spożycia nie posiada i już widzę jak za jakiś czas przesiądziemy się ze „Stasia Pytalskiego” na „Pana Kleksa” właśnie.

W tej książce znajdziecie wszystkie trzy części niezwykłych przygód: „Akademia Pana Kleksa”, „Podróże Pana Kleksa” i „Tryumf Pana Kleksa”.

A ja? Kiedy trzymam w rękach tę niezwykle cenną książkę, czuję wyraźnie smaki dzieciństwa. Pamiętacie jeszcze niezwykłe potrawy Pana Kleksa, psi raj, czy Fabrykę Dziur i Dziurek? Wiecie dlaczego Adaś zbierał wszystkie napotkane na swojej drodze guziki?

Ja już się nie mogę doczekać wspólnej z synem podróży do czasu gdy miałam jakieś osiem lat 🙂

Piękne wydanie. Polecam.

„Jak Kalle rozprawił się z bykiem” Astrid Lindgren – wyd. Zakamarki

Astrid Lindgren na okładce to dla mnie taki pewnik, że książka będzie u nas biła rekordy popularności. Tak było w przypadku TYCH książek, tak było z „Dziećmi z ulicy Awanturników” i tak jest z historią o Adamie Engelbrekcie i małym chłopcu o imieniu Kalle.

Adam Engelbrekt to potężny byk, który pewnej wielkanocnej niedzieli ucieka z obory, goniąc przy okazji przerażonego oborowego – Svenssona. Cała Smalandia zbiera się wokół zagrody zastanawiając się jak zapędzić ogromne zwierzę z powrotem do obory. Na pomoc przychodzi im mały Kalle i zadziwia całą wioskę.

Prosta historia, która zapiera dech w małej piersi mojego syna. Astrid tak właśnie działa na dzieciaki.

„Poszukiwacze przygód. Magiczny Pierścień” Tomasz Minkiewicz – wyd. Nasza Księgarnia

„Poszukiwacze przygód. Magiczny pierścień” to książka dla ciut starszych dzieci niż mój pięciolatek, ale muszę przyznać, że i tak świetnie się przy niej bawimy. Po prostu młody nie rozumie do końca dowcipu zawartego w książce (jak np. wstawki o wygranej licytacji na aukcji) i nie jest w stanie sam rozwiązać wszystkich zagadek (np. zakodowane cyfry). Świetnie się za to bawi podczas poszukiwania ukrytych na prawie każdej stronie śrubek, rubinów, talarów i innych cudów – cudeniek.

Podoba mu się również forma prostego komiksu i główni bohaterowie – wiewióra Eli, otyły nietoperz Wróż i żubr Bururum, który nie rozstaje się ze swoim młotem. Totalny zachwyt wzbudza w Maćku zainicjowanie procesu autodestrukcji mechanicznego ptaka i Pieszczoch – drapieżny latający burak, który może zionąć żrącym barszczem 😉

To książka z masą zagadek, łamigłówek dla każdego gagatka (i rodzica) z poczuciem humoru!

Dla nas bomba. Mam nadzieję, że ukażą się kolejne części.

„Masza i Niedźwiedź” – Czytam i układam oraz Leśne szablony – wyd. Egmont

Kolejny raz małe co nieco dla fanów Maszy i Niedźwiedzia. U nas ta para to gwarancja udanego wieczoru. Znacie tę bajkę? Jeśli nie – koniecznie nadrabiajcie.

Dwie książki. W jednej znajdziecie 5 obrazków do złożenia (każdy składa się z 30 puzzli), w drugiej osiem szablonów, dzięki którym dziecko stworzy prawdziwe arcydzieło. Do tego masa ciekawostek dotyczących naszych zabawnych, bajkowych przyjaciół. Czego chcieć więcej? I tak oto młody siedzi w ogrodzie, układa puzzle, przegląda książki i czyni swoje pierwsze próby w korzystaniu z szablonów, a matka…

Matka odpoczywa, popija orzeźwiające mojito (bezalkoholowe oczywiście :)) i co jakiś czas tylko szepce w stronę nieba – „Chwilo, trwaj…”

„Smerfy. Poszukiwania zaginionej wioski” – wyd. Egmont

Ponieważ syn mój totalnie zwariował ostatnio na punkcie Smerfów (zaczęło się od zakupów w Lidlu ;)), postanowiłam obdarować go smerfowymi książeczkami (było przy tym sporo pisku i radości). Dwie z nich to typowe książeczki z zadaniami, w których znajdziecie całą górę smerfowych naklejek, labirynty, kolorowanki i najróżniejsze zadania logiczne.

Druga jest to kinowa wersja najnowszych Smerfów spisana na papierze. Nie zdążyliśmy jej jeszcze przeczytać, ale koniecznie chciałam Wam dać znać o jej istnieniu przed Dniem Dziecka, bo może akurat też macie w domu fanów tych niebieskich ludków.

Na film „Smerfy. Poszukiwacze zaginionej wioski” wybieramy się w ten weekend. Jeśli już byliście, dajcie koniecznie znać jak Wam się podobało.

Napracowałam się przy tym poście, więc jeśli Ci się podobało, pomóż mi, udostępniając go na Facebooku.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz to serdecznie witam. Mam na imię Gosia i jestem mamą cudownego czterolatka 😉 Jeśli chcesz przeczytać kolejne moje posty, wystarczy, że polubisz mój profil na Facebooku → KLIK :*

A Ciebie Czytelniku powracający ściskam z całych sił i wiesz…
I Love You :*

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź