Fantastyczne gry kooperacyjne dla przedszkolaków

Fantastyczne gry kooperacyjne dla przedszkolaków

3 2839

Im Maciek jest starszy, tym więcej czasu spędzamy pochyleni nad planszą. Graliśmy odkąd skończył dwa lata i dziś już widzę, że udało mi się zaszczepić w nim miłość do pionków, kostki i pokonywania kolejnych pól.

Gramy dużo, co nie zmienia faktu, że młody nadal słabo znosi przegraną. Złości się kiedy to ja pierwsza dotrę do mety, a czasami nawet płacze. Za każdym razem spokojnie tłumaczę mu, że nie o tę wygraną tak naprawdę w graniu chodzi, a o wspólny, fajny czas. Zawsze kiedy to ja przegram, gratuluję synkowi i mówię „Tym razem mi się nie udało, ale może przy następnej rozgrywce to ja wygram”.

Cenię gry między innymi za to, że uczą dziecko znoszenia porażki, bo przecież wszyscy wiemy, że choćbyśmy nie wiem jak chcieli ochronić nasze pisklęta, to życie nie składa się z samego lukru i cukru…

Są jednak takie dni, kiedy mam ochotę świetnie się z synem pobawić, nie ryzykując zakończenia tej zabawy szlochem czy złym humorem. Stawiam wtedy na gry kooperacyjne, o których już Wam kiedyś pisałam → TUTAJ. Gramy z młodym do jednej bramki i jeśli przegrywamy, to wspólnie.

Dwie gry, które dziś zobaczycie to u nas totalne hity. Zaczęło się od Kotka Psotka → TUTAJ, który totalnie zawładnął Maćkowym sercem i po dziś dzień jest jedną z jego ulubionych gier. Ostatnio staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami kolejnych gier z serii Rodzinka Wygrywa i właściwie nie ma dnia byśmy w którąś z nich nie zagrali. Obydwie są przeznaczone dla dzieci powyżej 3 roku życia.

MALI DETEKTYWI – EGMONT

Wciąż zastanawiam się co stoi za sukcesem tych gier. Bo zdecydowanie te gry to wydawniczy sukces Egmontu. Młody klasyczne MEMO najczęściej miał w nosie, a tutaj… Tutaj MEMO połyka w całości i klepie się po brzuszku z zadowolenia. I mogę się założyć, że chodzi o ten zegar z ruchomą wskazówką, o skrzynię, która kryje w sobie trzy przedmioty i to okienko, do którego wrzucamy tekturowe kafelki 😉 Dzieciaki uwielbiają takie gadżeciarskie gry.

Ale o co chodzi? Jest dom i trzy zaginione przedmioty, które na początku gry ukrywacie pod drewnianą skrzynią (nie podglądając co tam jest ;)). Jest zegar ustawiony na godzinę 12:00 i kafelki, które rozkładacie na planszy lupkami do góry. Pod nimi kryją się zegary oraz pary najrozmaitszych przedmiotów jak lalka, skakanka czy ludzik Lego. W swojej rundzie gracz odsłania dwie kafelki. Jeśli pod którąś z nich znajduje się zegar musicie przesunąć wskazówkę dużego zegara o godzinę do przodu (jeśli odkryjecie dwa zegary – o 2 godziny), a tabliczkę wrzucić do otworu w planszy. Udało Wam się znaleźć dwa identyczne przedmioty? Super. Układacie kafelki na dole planszy w przygotowanym do tego miejscu. Grę kończymy, kiedy wskazówka zegara wykona pełny obrót i wybije godzinę 12:00. Przyszedł czas, aby metodą dedukcji wskazać, jakie przedmioty znajdują się w skrzyni.

W instrukcji znajdziecie kilka wariantów gry dla graczy w różnym wieku.

WYPRAWA DO BABCI – EGMONT

„Wyprawa do babci” to gra, która pomaga rozwijać kreatywność i wyobraźnię dziecka (rodzica również ;)). Gramy jednym pionkiem, a naszym celem jest dotarcie do domku babci i obdarowanie jej jakimś pięknym prezentem. Po drodze czyha na nas wiele pułapek. Będziemy musieli pokonać wysoki płot, złamane drzewo, przejść przez ciemną jaskinię czy schronić się przed burzą lub palącym słońcem. Mamy do wykorzystania 6 przedmiotów, które nam w tym pomogą, a jeśli wybierzemy rozgrywkę z łatwiejszą planszą (bo mamy cztery rodzaje plansz do wyboru) to po drodze zdobędziemy kolejne.

Jeśli nasz pionek znajdzie się na polu z obrazkiem – przeszkodą, musimy użyć któregoś z dostępnych przedmiotów, aby tę przeszkodę pokonać. I tak np. niedźwiedzia możemy przekupić słoiczkiem miodu, ale też możemy użyć trąbki, gwizdka czy psa, aby go wystraszyć. Wiadro możemy podstawić pod wysoki płot, aby się na niego wspiąć, a telefonem możemy sobie rozjaśnić drogę w ciemnej jaskini.

Ważne jest to, aby nie podcinać dziecku skrzydeł. Mój syn ma przy tej grze takie pomysły, że matka co chwilę rozdziawia paszczę ze zdumienia. Niektóre pomysły są naprawdę absurdalne, ale matka z uśmiechem przytakuje głową i zatwierdza 😉 W końcu chodzi o to, żeby mała główka pracowała. I pracuje na najwyższych obrotach!

W trudniejszej wersji gry zamiast zdobywania kolejnych przedmiotów, możemy je łatwo stracić. Na naszej drodze bowiem spotykamy kruka i lisa, którzy są sprytnymi złodziejaszkami.

Polecam Wam całą serię gier z czystym sumieniem. Bardzo często kupujemy je dzieciakom znajomych z okazji urodzin. Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na prezent na Dzień Dziecka, to może to być również świetny pomysł.

Podobało Ci się? Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku → TUTAJ i Instagramie → KLIK

3 Komentowane

Zostaw odpowiedź