3 gry. Coś dla trzylatka, czterolatka i pięciolatka

3 gry. Coś dla trzylatka, czterolatka i pięciolatka

1 2534

Ogłaszałam wszem i wobec, że maj będzie miesiącem zabawek, gier i książek dla dzieci. Ma to oczywiście związek ze zbliżającym się 1 czerwca i faktem,  że większość z Was pewnie zapragnie obdarować maluchy czymś, co nie zostanie rzucone po pięciu minutach w kąt. Chociaż w przypadku dzieci takiej gwarancji nikt dać po prostu nie może 😉

„TOMCIO I WIOSENNE PORZĄDKI” – ideał dla malucha

Pierwsza gra, którą Wam dzisiaj pokażę, to ideał w przypadku dzieci zaczynających przygodę z planszówkami. „Tomcio i wiosenne porządki” – nowość od wydawnictwa Egmont – przeznaczona jest dla maluchów od trzeciego roku życia. Mamy tutaj kilka planszy, które układamy w kształt koła, a każda z nich przedstawia jakieś pomieszczenie w domu. Trzeba uzupełnić je brakującymi przedmiotami. I tak np. w łazience zapodziała się pasta do zębów, kubeczek ze szczoteczkami i gumowa kaczuszka. W pudełku znajdziecie jeszcze drewnianą figurkę Tomcia i 6 żetonów. Rzucacie kostką i sprawdzicie jaki na niej wypadł kolor. Czerwony? Szukamy przedmiotu, który można dopasować do „czerwonego pokoju” (jadalnia). Udało się? Świetnie. Ustaw Tomcia na czerwonej planszy. Teraz kolejny gracz. Jeśli komuś uda się dopasować trzeci przedmiot i uzupełnić jeden z kafelków – otrzymuje żeton. Grę kończymy gdy wszystkie rzeczy są na swoim miejscu, a wygrywa gracz, który uzbierał największą ilość żetonów. Trudniejsza wersja, to ułożenie przedmiotów obrazkami do dołu. Za chwilę zobaczysz to na zdjęciach poniżej.

Gra – ideał dla maluchów. 

Tomcio i wiosenne porządki – TUTAJ

„INDIANIN LISEK” HABA

Małe pudełeczko, które nie zajmuje miejsca w pokoju i świetnie nadaje się na wszelakie podróże. Drewniany Indianin Lisek, który czaruje mojego syna, 4 karty indiańskich namiotów na których układamy zdobyte w rozgrywce sprawności (karty – krzaczki) i 10 kart, z których układamy trasę, którą podąża nasz bohater.

Przygotowanie gry do rozgrywki wygląda następująco:

Mamy to? W takim razie zaczynamy. Rzucamy kostką i idziemy. Indianin stoi na karcie z wizerunkiem konia? Odsłaniamy jedną z kart – krzaczków. Jeśli znaleźliśmy na niej wizerunek konia karta jest nasza i układamy ją na naszej planszy z namiotem. Kto pierwszy zapełni wszystkie puste pola na swojej karcie – wygrywa. Żeby było ciekawiej – są trzy pola „niespodzianki”. Kafelki ze słońcem, z księżycem i mądrym szamanem to pola, które mogą nam pomóc lub skomplikować rozgrywkę.

Uwielbiamy Indianina Liska. Nie mogło być zresztą inaczej – przecież to HABA 🙂

Grę znalazłam np. TUTAJ

„MÓJ PIERWSZY ZEGAR” Scotchi

To właściwie nie gra, a układanka, ale bardzo Wam chciałam ją pokazać. Ze Scotchi mieliśmy do czynienia już dwa lata temu. Pamiętacie TEN post? Zegar jest jeszcze fajniejszy niż pojazdy, które Wam opisywałam.

W pierwszej kolejności składamy wielką tarczę zegara składającą się z czterech części. Teraz wskazówki, a na końcu cyferki. I tu zaczyna się najlepsza część zabawy. Cyfry wpadają do głowy same, podczas zabawy. Do tego mamy ich aż trzy rodzaje (możemy się dzięki temu bawić w budowanie zbiorów): cyferki w kółeczkach, cyferki wpisane w przeróżne kształty, owoce i warzywa (ich liczba odpowiada konkretnej cyferce).

Jakość zegara jest pierwszorzędna (jest z nami od trzecich urodzin Maćka ;)), a rzepy nadal świetnie trzymają.

Napracowałam się przy tym poście, więc jeśli Ci się podobało, pomóż mi, udostępniając go na Facebooku.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz to serdecznie witam. Mam na imię Gosia i jestem mamą cudownego czterolatka 😉 Jeśli chcesz przeczytać kolejne moje posty, wystarczy, że polubisz mój profil na Facebooku → KLIK :*

A Ciebie Czytelniku powracający ściskam z całych sił i wiesz…
I Love You :*

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź